Jeśli nie my pierwsi, to kto?

Za trzy lata z laboratorium logistycznego centrum badawczo-rozwojowego pod Legnicą wyleci pierwszy na świecie prototyp drona kurierskiego. Do technologicznego wyścigu z polską firmą stanęły m.in. DHL, Sony i szwajcarska poczta.

- Amerykanie mają bezzałogowe statki powietrzne pokonujące tysiące kilometrów. Ale to raczej bezzałogowe samoloty. My szukamy czegoś pośredniego między samolotem a dronem. Chcemy, żeby nasze urządzenie pokonało te 200 kilometrów ładując baterię w kilku „stopach” po drodze - tłumaczy.

Ale do tego potrzebna jest sieć podobna do sieci stacji benzynowych dla samochodów. Ritex zamierza przeznaczyć na swoje badania milion złotych. To wystarczy na skonstruowanie małej floty dronów (2 do magazynów, 2 na zewnątrz i 2 rezerwowe).

- Gros pieniędzy pochłoną koszty badań, wyposażenia laboratorium i pracy inżynierów. Dywersyfikacja działań bierze się z założenia, że jeśli my tego nie zrobimy, to zrobią to inni - mówi właściciel firmy.

- Musimy być o krok przed konkurencją. A to trudne zadanie dla polskich firm, konkurujących z wielkimi koncernami. My staramy się znaleźć swoje miejsce na rynku, dlatego budżet przeznaczony na drony to budżet na miarę naszych możliwości. A jednocześnie wystarczający, żeby przez te trzy lata własnymi siłami coś stworzyć. Airbusa nie zbudujemy, ale drona tak - zapewnia.

Obaj przedsiębiorcy uważają, że polskie firmy mogą konkurować tylko innowacyjnością, bo przecież nie kapitałem.

Idea musi się opłacać
Ritex, jako firma średniej wielkości o ograniczonych zasobach finansowych, nie może sobie pozwolić na wydanie miliona dla idei. Projekt dronów-kurierów musi na siebie zarobić. - Już na etapie testów zarobimy, bo być może drony-strażnicy uchronią nasze hale przed pożarem czy kradzieżą - mówi Żurek. Szerszym wykorzystaniem dronów takich jak te z Ritexu już teraz są zainteresowane Lasy Państwowe, Straż Pożarna i inne służby publiczne.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..