Bez ustawy ani rusz
Przez ten czas muszą pojawić się pierwsze regulacje prawne, które pozwolą na szersze użycie dronów Ritexu. Tylko wtedy firma będzie mogła przystąpić do najważniejszego etapu prac - budowy parku technologicznego, w którym powstanie dron zdolny przenosić trzykilogramowe paczki.
- Nasze drony zajmą się także patrolowaniem lasów czy pól uprawnych. Takie rzeczy wchodzą w rachubę w perspektywie najbliższej dekady - planuje Waldemar Michałowski.
Projektem drona-kuriera zainteresowane jest m.in. niemieckie Federalne Stowarzyszenie Logistyków i firma Raben, która chciałby mieć u siebie flotę takich urządzeń. Wyścig o tego typu usługi trwa. Ritex stale monitoruje ten rynek.
Okazuje się, że w Europie najbardziej zaawansowane prace prowadzi w tej chwili DHL. Ich dron przeniósł paczkę przez Ren i na jedną z wysp fryzyjskich. Poczta szwajcarska myśli o trudno dostępnych regionach górskich. W Japonii eksperymentuje Sony. Także Amazon chciał się sprawdzić w tej branży, ale się wycofał. W Polsce o dronach-kurierach myślał In Post.
- Konkurujemy z gigantami, to prawda. Ale naszym atutem jest podejście do projektu. Rozmawia pan z właścicielem, który mówi: taki i taki pomysł mamy, tak i tak go chcemy zrealizować. Żeby uzyskać tę informację nie trzeba przechodzić kilku sekretariatów. Nie udajemy, że jesteśmy gigantem. Dlatego nasze badania będziemy prowadzić w miarę dostępnych środków. A jeśli chcemy o tym myśleć poważnie, musimy się związać z jakimś dużym partnerem ale na naszych warunkach - zaznacza Arkadiusz Żurek.
Sieć? Sieć!
Pomysł dronów-kurierów może zostać zrealizowany wyłącznie w oparciu o sieć firm kurierskich.
- Na tym etapie postępu technologicznego dron nie pokona 200 km na raz. Jeśli chcemy uruchomić nasz projekt, musimy współpracować z wieloma operatorami logistycznymi: towar powędruje od jednego do drugiego, a na koniec trafi do klienta - mówi Waldemar Michałowski, właściciel firmy.
Nie to jest jednak największą przeszkodą, a brak przepisów regulujących ruch dronów w powietrzu. Dostarczenie paczki w dużym mieście wiąże się bowiem z gąszczem urządzeń w przestrzeni miejskiej, choć, jak zaznacza dyrektor Żurek, teoretycznie każdy może sobie zainstalować na balkonie port dokujący dla dronów i tą drogą otrzymywać przesyłki.








