Nowy numer 24/2018 Archiwum

Komunia od świętego

Mimo upływu lat Władysława Szafarz doskonale go pamięta. – Dzieci instynktownie do niego lgnęły. Miał do nas podejście – wspomina swojego pierwszego katechetę, ks. Karola Wojtyłę.

Dom państwa Szafarzów leży na skraju Trzebcza, wsi niedaleko Polkowic. To jedna z tych wiosek, które po wojnie sukcesywnie zasiedlali ekspatrianci ze wschodu. Później przyjeżdżali tu także mieszkańcy innych rejonów Polski, gdzie trudno już było o murowany dom na życiowy start.

Pani Władysława, urodzona w Małopolsce, niedaleko stąd poznała sw ojego męża. I została Dolnoślązaczką. Do Guzic, a potem do nieodległego Trzebcza przywiozła z rodzinnej Niegowici pamiątkę swojej Pierwszej Komunii Świętej, z datą 16 maja 1948 roku. Oprawiona w porządną ramkę, pod szkłem ma obrazek. Na nim para młodych ludzi klęczy w kościele przed Chrystusem. Poniżej podpis: „ks. Karol Wojtyła”. – Tę pamiątkę zawsze miałam przy sobie – mówi Władysława Szafarz, z domu Konieczna.

– Przypomina mi najlepszego księdza, jakiego w życiu spotkałam – mówi. Rocznik pani Władysławy był pierwszym, który ks. Karol Wojtyła przygotowywał w Niegowici do Pierwszej Komunii . – Pierwszym i przedostatnim, bo zaraz po dwóch latach wyjechał od nas. Zdaje się, że do Rzymu… – zawieszony głos pani Władysławy wskazuje, że tego nie jest całkowicie pewna. Resztę spotkań z przyszłym papieżem i świętym pamięta, jakby to było wczoraj. – Był tak zdolny, że mimo młodego wieku wszędzie go wysyłali – zapewnia.

Pamięta dobrze pierwszy kontakt z młodym wikarym. Padają przymiotniki: ciepły, serdeczny, dobry. – Na lekcje religii do szkoły w Nieznanowicach przychodził na piechotę. No chyba że ktoś go furą podwiózł, bo na bryczkę to wtedy nikogo chyba nie było stać. A jak przyszła zima, to nasz kochany Karol Wojtyła tylko pieszo. Do dziś widzę przed oczami tę jego sutannę do kolan całą w śniegu. Zimy u nas były srogie, ale on nigdy nie odpuścił – wspomina. Młody ksiądz szybko zdobył sympatię i szacunek ludzi. – Ta świętość biła od niego od początku – zapewnia pani Władysława. Pamięta dobrze jego „chodzenie po kolędzie”. – Jak tylko coś tam od ludzi dostał, to w innym domu, gdzie się nie przelewało, zostawiał.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma