• facebook
  • rss
  • Nadzieja odeszła ostatnia

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 50/2016

    dodane 08.12.2016 00:00

    – Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by dotrzeć do nich jak najszybciej. Niestety, dziś dzielimy z rodzinami łzy bezradności – mówił do rodzin Piotr Walczak, wiceprezes KGHM, w 24. godzinie akcji ratowniczej.

    Był późny wieczór i Zagłębie Miedziowe kładło się spać. Wtedy wstrząs zakołysał całym regionem. Czuć go było od Sławy na północy do Bolesławca na południu. „Małe trzęsienie ziemi”, ocenił później Paweł Markowski, dyrektor kopalni ZG Rudna, gdzie w wyniku tego tąpnięcia zawalił się chodnik i komora maszyn ciężkich, więżąc na głębokości 1100 m 8 górników. Pozostałych udało się bezpiecznie ewakuować. Kilkanaście minut od wstrząsu w kopalni były już pierwsze zastępy ratowników z Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego w Lubinie. Później policzono, że pracowało ich tam ponad 120.

    Walka od początku

    Pierwsze komunikaty pojawiły się jeszcze w nocy. Mówiły o 2 ofiarach śmiertelnych. Odnaleziono ciała 33-letniego mieszkańca Głogowa, operatora maszyn górniczych, i 47-letniego mieszkańca Bolesławca, ślusarza mechanika. Pierwszy osierocił troje, a drugi dwoje dzieci. O życie 6 ciągle uwięzionych pod skałami górników cały czas walczyły kolejne zastępy ratowników. Niestety, już o 10.00 rano dyrektor Markowski poinformował o odnalezieniu trzeciej ofiary wstrząsu, a kilka godzin później – czwartej. Byli to bardzo młodzi ludzie: 23- i 24-letni. Jeden pracował w kopalni od roku, drugi – od miesiąca. Obaj pochodzili z Głogowa. Apel do księży i wiernych o modlitwę za górników wystosował bp Zbigniew Kiernikowski. – Niech nasza solidarność ludzka i solidarność wiary staną się dla nas wszystkich, w szczególności dla osób, które boleśnie przeżywają straty i konsekwencje tego wydarzenia, pocieszeniem, niech będą balsamem kojącym wszystko to, co w nas jest raną. Co w nas jest brakiem pełni. I nasza modlitwa, nasza solidarność, nasza wiara i nadzieja niech pomogą nam zachować właściwe spojrzenie na te wszystkie wydarzenia – powiedział ordynariusz legnicki.

    Kolejne komunikaty, kolejne ofiary

    Po południu tego samego dnia do Polkowic przyjechała premier Beata Szydło, aby spotkać się z zarządem KGHM i dyrekcją kopalni. Szefowa polskiego rządu zapewniła po spotkaniu, że rodziny poszkodowanych mogą liczyć na pomoc państwa. I że ma nadzieję, iż trzech pozostałych górników żyje. To „trzech” zwróciło uwagę wszystkich. Oficjalnie mówiono przecież, że ratownicy nie odszukali jeszcze czterech górników. W kilka minut po odjeździe premier Szydło dyrektor Markowski poinformował o odnalezieniu piątej ofiary... Odnaleziono ciało 50-letniego mieszkańca Bolesławca, ślusarza spawacza. Zatrudniony od 2004 r. górnik osierocił jedno dziecko. Mimo to wszyscy cały czas liczyli na odnalezienie trzech pozostałych górników przy życiu. Nadzieje te rozwiały się po godz. 20, kiedy przyszła informacja, że cała trójka również poniosła śmierć. Byli to 42-letni mieszkaniec Głogowa, górnik pod ziemią, zatrudniony od 2002 r., który osierocił jedno dziecko, 43-letni mieszkaniec Polkowic, górnik strzałowy zatrudniony od 1991 r., który zostawił jedno dziecko, oraz 50-letni mieszkaniec Głogowa, sztygar zmianowy, pracujący na dole od 1993 r., który osierocił czworo dzieci. Wtedy odwołano akcję ratunkową, która trwała w sumie prawie dobę.

    Pozostał smutek i bezsilność

    Ratownicy pracowali w skrajnie trudnych warunkach. Większość drogi do uwięzionych musieli torować sobie ręcznie, w ciemnościach, ciasnocie i wysokiej temperaturze, pośród złomowiska maszyn i ogromnych bloków skalnych. Stale pracowało w tym miejscu 9 zastępów w systemie rotacyjnym, starając się dostać do zasypanych z dwóch różnych stron. W tym czasie rodziny i bliscy poszukiwanych byli pod stałą opieką lekarzy i psychologów. W szpitalach w Lubinie i Głogowie nadal przebywało pięciu rannych górników. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, do pracy przystąpiła komisja Wyższego Urzędu Górniczego, której zadaniem jest zbadanie przyczyn wypadku. Także Prokuratura Rejonowa w Lubinie wszczęła w tej sprawie śledztwo. Prezes KGHM, do którego należy kopalnia ZG „Rudna”, ogłosił 4-dniową żałobę w regionie. Flagi państwowe i górnicze opuszczone zostały do połowy masztu. Odwołano większość karczm piwnych, babskich combrów i Pochód Lisa Majora, przygotowywanych w związku ze zbliżającą się Barbórką. W tym roku w kopalniach i hutach należących do KGHM zginęło kilkanaście osób. Pod tym względem był to jeden z najtragiczniejszych okresów w historii spółki. ZG „Rudna” jest największą kopalnią miedzi w Europie i jedną z największych głębinowych kopalni na świecie. Średnie wydobycie wynosi tu 12 mln ton rudy rocznie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół