• facebook
  • rss
  • Paciorki zamiast spluwy

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 42/2016

    dodane 13.10.2016 00:00

    Czy mówienie: „Zdrowaś, Maryjo” to domena kobiet? Mężczyźni uważają, że tak nie musi być.

    Największe zgromadzenie wiernych diecezji legnickiej to doroczna pielgrzymka członków Żywego Różańca do Krzeszowa na początku października, która gromadzi około 5 tys. osób. 90 proc. z nich to kobiety. To z nimi kojarzy się często tę modlitwę. Ale tak być nie musi. – Różaniec to jest potężna broń. Jeśli mężczyzna jest silny, nie boi się wziąć różańca do ręki. Kobieta szybciej wypłacze się w rękaw koleżanki; mężczyzna zamyka się w sobie. A swoje przeżywa. Wówczas Różaniec odmawiany na kolanach pomaga, oczyszcza, otwiera na łaski, a przez to rozwiązuje problemy. Pomaga w przebrnięciu przez trudy. Pismo Święte plus Różaniec to jest moc – mówi Andrzej Talar z męskiej róży z parafii pw. św. M.M. Kolbego w Lubinie.

    Codziennie mężczyzna pada na kolana i odmawia jedną dziesiątkę Różańca. Bo to jego obowiązek. – To krótka modlitwa. Wiem na własnym przykładzie, że działa ona cuda. Prowadzę własną działalność gospodarczą i problemów jest mnóstwo. Dzięki Różańcowi omadlam je i rozwiązują się jakby same. Z Maryją sprawy stają się prostsze. Prosta jest i ta modlitwa. Ona przemienia każdego człowieka. Ta prostota otwiera na Boga i innych – przekonuje Krzysztof Zawadzki. Do męskiej róży należy też Władysław Laskowski, który dzisiaj śmieje się, że był czas, gdy dziesiątek „Zdrowaś, Maryjo” bardzo mu ciążył. – Jedna sąsiadka powiedziała mi, że zwolniło się miejsce w jednej męskiej róży. Mówi: „Weź, odmówisz tylko jedną dziesiątkę Różańca dziennie, to niewiele”. Zgodziłem się, ale w pewnym momencie zaczęło mi to trochę ciążyć. Poszedłem do księdza wikarego z prośbą o zwolnienie z tego obowiązku. Nie zrobił tego. Poszedłem do proboszcza. Też nie zwolnił. I tak zostałem. Dzisiaj modlę się też cyklicznie w ramach Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego, a nawet podejmuję od czasu do czasu modlitwę Nowenną Pompejańską. Dzisiaj potrafię iść przez Lubin, wyciągnąć różaniec i modlić się. Nie wstydzę się tego. Z żoną też się modlę. Gdy nie odmawiamy razem, to potrafi iskrzyć w relacjach. Kiedy się modlimy, to przychodzi łaska zrozumienia, cierpliwości – mówi lubinianin. Wątek wspólnej modlitwy z małżonką, nawet w kwestii ratowania małżeństwa, które po ludzku dawno powinno się rozpaść, pojawia się w świadectwie Krzysztofa Bartosiewicza z Legnicy. Dzisiaj jest on znany wielu ludziom Kościoła z własnoręcznego robienia dużych różańców i wręczania ich różnym ludziom, od papieża po ostatniego napotkanego na drodze człowieka. – Oj, w życiu! Kilkanaście lat temu byś nie powiedział, że choć raz jeszcze będę się modlił na różańcu – śmieje się, odpowiadając na pytanie, czy zawsze kochał Różaniec. – Ale w pewnym momencie go odkryłem. Cudowna sprawa. Wielkie łaski. Codziennie modlę się z żoną, ponieważ jesteśmy w Różańcu Rodziców. Codziennie wieczorem Różaniec musi być! – z uśmiechem mówi Krzysztof. Jednym z tych, którzy na co dzień biorą różaniec do swoich męskich, spracowanych dłoni, jest Paweł Cwynar. Niegdyś bezwzględny przestępca, który odsiadując wyrok w zakładzie karnym, dodatkowo odsiedział łącznie kilka miesięcy w izolatce. Jednak i on za kratami odkrył miłość Boga. To zmieniło jego życie. Dzisiaj tylko wysportowana sylwetka przypomina o przeszłości, bo wiszący na szyi różaniec sugeruje raczej bliskość Pana Boga. – Otrzymuję sporo pytań na temat różańca, który noszę na szyi. Robię tak, bo często gubiłem poprzednie. Teraz z tym nie mam problemu. Osobiście uważam, że właściwsze miejsce dla niego byłoby w kieszeni, jednak lubię odmawiać modlitwy różańcowe. Poświęcam im dziennie około godziny. Więc praktycznie jest mieć go pod ręką. Kiedyś nosiłem pistolet, dzisiaj noszę różaniec i czuję się znacznie bezpieczniejszy. Dlaczego tak się czuję? Otóż sam różaniec bezpieczeństwa jako takiego nie zapewnia. Jednak przypomina mi o modlitwie, a ta, jak wiemy, może nas wyratować z opresji fizycznej, ale co ważniejsze, zapewnić pomoc w trwaniu w łasce uświęcającej. Co dla mnie, jako katolika, jest najważniejsze, ponieważ tak naprawdę wszystko rozgrywa się o życie wieczne – tłumaczy Paweł. – Różaniec odkrywałem, już będąc w małżeństwie. Jednak modliłem się tylko, gdy była trwoga. Z czasem jednak wszedłem głębiej i on został ze mną. Jest codziennie. Nie idę spać, jeśli nie mam różańca w ręce. Często nie zdążę odmówić dziesiątki Różańca, a zasypiam. Problemy same uciekają. Nie możesz spać z nerwów, zmartwień czy problemów? Odmów Różaniec! – mówi Andrzej Talar. Mimo tych licznych świadectw nadal nie jest łatwo znaleźć mężczyzn do róż Żywego Różańca. – Mają opory. Myślę, że mężczyźni uważają, że to byłoby dla nich obciachowe. Że niby tylko kobiety mogą być w róży. Ja ufam ludziom bardziej wierzącym ode mnie w kwestii tego, że warto się modlić na różańcu. A sama Maryja zwraca się z prośbą, byśmy się na nim modlili. Ona mówiła, że Różaniec jest zdolny odwrócić prawa przyrody czy zatrzymać wojny. Nie mam stuprocentowej pewności, że dana łaska jest akurat za przyczyną Różańca, ale wiem, że dostaję ich tak dużo, że boję się, iż za mało się modlę! – mówi Stefan Rosik, zelator.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół