• facebook
  • rss
  • Uff, jak gorąco...

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 33/2015

    dodane 13.08.2015 00:00

    Do pobicia rekordu z 1921 r. zabrakło 4,6 st. Celsjusza, ale Legnica i tak była najgorętszym miejscem w Polsce. W piątek 7 sierpnia termometry pokazały tam 35,6 st. Celsjusza w cieniu i 42 w pełnym słońcu.

    Zgodnie z zapowiedziami syno- ptyków nad Polską przeszła fala tropikalnych upałów. Prognozowano, że w Legnicy – polskim biegunie ciepła – wyniesie ona 40 stopni. Tak się nie stało, jednak wytrzymać i tak było trudno.

    Próżno szukać cienia

    W Karpaczu ogłoszono komunikat o konieczności oszczędzania wody. W mieście wyschły studnie, a poziom wód gruntowych obniżył się do granicy nigdy wcześniej nie odnotowywanej. Do tego w mieście przebywała wtedy rekordowa liczba turystów. Burmistrz apelował, aby nie podlewać ogródków, nie myć samochodów i nie napełniać przydomowych basenów. Najgorzej było na os. Skalnym, gdzie przez kilka dni wodę dowoził beczkowóz. Na Odrze w Ścinawie poziom wody wynosił niecałe 0,5 m. Bardzo sucho było i jest w dolnośląskich lasach. W nadleśnictwach Legnica i Lubin nadal obowiązuje trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Strażacy i leśnicy informują, że ściółka jest sucha jak papier, a brak deszczu z każdym dniem pogarsza sytuację. Straż Leśna i strażacy ogłosili podwyższony stan pogotowia. Do legnickich przychodni codziennie zgłaszali się pacjenci z objawami wyczerpania panującymi upałami. Najwięcej było wśród nich osób starszych i chorych na nadciśnienie. Samorządy wielu miast, m.in. Lubina, Legnicy, Jeleniej Góry, Polkowic i Lubania instalowały na ulicach kurtyny zraszające. Czynne były wszystkie możliwe fontanny i wodotryski.

    Szczytowe temperatury na szczycie

    Temperatura we wszystkich miastach diecezji przekroczyła w piątek i sobotę (7 i 8 sierpnia) 30 st. Celsjusza. Według danych ze Stacji Hydrologiczno-Meteorologicznych, rozmieszczonych na terenie diecezji legnickiej, wysokie temperatury nękały wszystkie nasze miasta. W Jeleniej Górze zanotowano w piątek 34,7 st. Celsjusza. W Legnicy było o kilka stopni więcej. Najgorzej pomiędzy 16.00 a 17.00, kiedy nagrzane miasta oddawało ciepło do atmosfery, wcześniej wpychając je pomiędzy betonowe bloki i place. Najchłodniej było na Śnieżce. W sobotę 8 sierpnia pracownicy tamtejszego Wysokogórskiego Obserwatorium Meteorologicznego (WOM) zanotowali 21,0 st. Celsjusza. To i tak niewiele w porównaniu z rokiem 2013, kiedy 28 lipca zanotowano tam historyczny rekord temperatury, 24,6 st. Celsjusza. Jednak Piotr Krzaczkowski, kierownik WOM na Śnieżce, odradzał chłodzenie się na szczycie Karkonoszy. – Temperatura odczuwalna na szczycie jest większa ze względu na mocniejsze promieniowanie. Poza tym, żeby tu wejść, trzeba pokonać w spiekocie i upale kilka kilometrów górskiej, ciężkiej trasy, co może być bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia – zwracał uwagę. W tym kontekście najniższą temperaturę i najbezpieczniejszy sposób skorzystania z niej oferowało sanktuarium maryjne w Krzeszowie. – Wewnątrz bazyliki temperatura nie przekracza 12–13 stopni, podczas gdy na zewnątrz jest 32 – zapewniał Grzegorz Żurek, kierownik sanktuarium.

    Auta jak piekarniki

    Jednak nie każdy mógł w te gorące dni bezpiecznie dojechać do Krzeszowa. U kierowców, którzy nie mieli w samochodach klimatyzacji, szybko spadał poziom koncentracji a wzrastał zmęczenia. W mediach apelowano, aby kierowcy robili częstsze przerwy i pili dużo wody. Mimo to, jak poinformowała w piątek komenda wojewódzka policji we Wrocławiu, liczba wypadków nieco wzrosła w porównaniu do średniej z tego okresu w roku poprzednim. Wysokie temperatury źle wpływały także na same samochody. Specjaliści zwracali uwagę, że przy 30–40 stopniach swoje właściwości tracą opony, co zmniejsza ich przyczepność na gorącym asfalcie. W skrajnych przypadkach dochodziło do wystrzelenia opony. Przypadek taki miał miejsce na drodze krajowej nr 3 niedaleko nowo budowanego węzła Kaźmierzów. Na szczęście nikomu nic się nie stało, bo samochód stał akurat na światłach. Policja ustaliła, że przyczyną zdarzenia były zbyt zużyte opony i wysoka temperatura. Eksperci radzą, aby w miarę możliwości ograniczać korzystanie z hamulców, a tam, gdzie to możliwe, wykorzystywać hamowanie silnikiem, bo hamulce mogą nagrzewać się do 400 st. Celsjusza, co obniża sprawność całego układu.

    Gadom się podobało?

    Upał był wielkim zagrożeniem dla zwierząt, zarówno tych dziko żyjących, jak i przebywających pod opieką ludzi. We wrocławskim zoo wszystkie zwierzęta z naszej strefy klimatycznej chroniły się w cieniu. Żubry, rysie, jelenie, wilki wychodziły z ukryć tylko rano i wieczorem. Najgorzej znosiły wysokie temperatury zwierzęta okryte gęstym futrem. Bydło szkockie i niedźwiedzie brunatne większość czasu spędzały zanurzone w wodzie. Nawet żyrafy, zebry i lwy chroniły się do cienia. Tylko gady wygrzewały się w pełnym słońcu. Naukowcy uważają, że za rekordowe temperatury w Polsce odpowiedzialne są układy wysokiego ciśnienia, które zasysa do nas gorące powietrze z północnej Afryki. To wynik zablokowania naturalnego prądu strumieniowego. Swobodny jego przepływ gwarantuje zmienność pogody w Europie i Ameryce Północnej. W ostatnich latach jego blokady zdarzają się coraz częściej, najprawdopodobniej za sprawą ocieplania się klimatu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół