• facebook
  • rss
  • Tu nie ma miejsca na obojętność

    dodane 04.04.2013 00:00

    Nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeśli uczeń jest wolontariuszem w hospicjum, to kiedyś może będzie lekarzem. Jeśli katecheci umieją zainteresować ucznia religią, znajdują chętnych do wolontariatu.

    Szkoła ma znakomitą reputację, a zawdzięcza ją systematycznej pracy nauczycieli i uczniów. Ci ostatni w czerwcu pchają się tam drzwiami i oknami, rywalizując gimnazjalnymi cenzurkami. Ale miejsc nie wystarcza dla wszystkich. Za to ci, którzy dostaną się do szkoły, trafiają w miejsce, gdzie pielęgnuje się wiarę w człowieka i troskę o potrzebujących wsparcia. Tak się dzieje np. na lekcjach religii.

    Wykład czy dyskusja?

    Katechetki Dorota Witold i Marta Duszeńko wiedzą, jak zachęcić młodzież do uczęszczania na religię. – Tematy trudniejsze w sensie teologicznym czy te dotyczące moralności albo etyki w naturalny sposób motywują młodzież do dyskusji – mówi Dorota Witold. – Czasami wręcz uczniowie domagają się, aby mogli sami przygotować takie zajęcia, a my zgadzamy się na to. Oczywiście to wszystko zależy od klasy, bo są i takie, którym wystarczy wykład – mówi. Bywają także takie zajęcia, podczas których rozmowa toczy się wokół osoby wątpiącej. To, że i takie przychodzą na religię, bardzo cieszy obie katechetki. – Najgorsza byłaby obojętność wobec wiary – uważają. Jakiś czas temu w szkole przeprowadzono ankietę dotyczącą uczęszczania do kościoła. – Okazało się, że co najmniej połowa, a w niektórych klasach 75 proc. uczniów bierze czynny udział w życiu Kościoła – mówi Marta Duszeńko. Może to dlatego w salezjańskim II Wieczorze Chwały uczestniczyło kilkadziesiąt osób z II LO, choć odbywał się w sobotni wieczór.

    Ochotnicy mają ciężko

    W szkole prowadzony jest wolontariat hospicyjny, ale o charakterze medycznym, a nie tylko akcyjnym. Co to oznacza? Uczniowie biorą udział w zajęciach na oddziale długoterminowej opieki paliatywnej w hospicjum przy szpitalu na ul. Bema. – Tam przechodzą intensywny roczny kurs medyczny. To bardzo ciężka praca. W większości są to osoby, które wybierają się później na medycynę – tłumaczy Marta Duszeńko. Szkoła szczyci się mianem „Przyjaciela osób niepełnosprawnych”, nagrodą przyznaną przez legnicką kurię. Dorota Witold była świecką misjonarka w Afryce. Teraz promuje w szkole ideę wolontariatu misyjnego, zaprasza na spotkania z młodzieżą misjonarzy z egzotycznych krajów. Szkoła współpracuje także z Zespołem Szkół Integracyjnych w Lubinie, placówką opiekującą się osobami upośledzonymi psychicznie, oraz Domem Małych Dzieci w Jaworze.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół