• facebook
  • rss
  • Nie ma wakacji od dobrych uczynków

    dodane 26.07.2012 00:00

    O wyższości festynów parafialnych nad zakupami w centrach handlowych i o krwiodawcach rekordzistach z Beatą Kozłowską, kierownikiem Oddziału Terenowego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa we Wrocławiu, rozmawia Roman Tomczak.

    Roman Tomczak: Co Pani czuje, kiedy zagląda na wrocławską stronę Regionalnego Centrum i widzi, że słupki obrazujące ilość krwi do ratowania ludzkiego życia są coraz mniejsze? Niektórych grup krwi nie ma już od kilku tygodni.

    Beata Kozłowska: – To bardzo niepokojące zjawisko, które nasila się cyklicznie każdego roku w porze wakacji. Dlatego od lat staramy się w tym okresie prowadzić przeróżne akcje promujące honorowe oddawanie krwi, starając się nie dopuszczać do takich sytuacji. Okres wakacji to czas wyjazdów, podróży i związanych z tym wypadków samochodowych. A co za tym idzie – zwiększonego zapotrzebowania na krew.

    Mówi Pani o akcjach promujących oddawanie krwi, jednak one, choć potrzebne i pożyteczne, niewiele wniosły, biorąc pod uwagę cykliczność braku krwi.

    – Staramy się rozszerzać naszą działalność poprzez wydłużanie godzin przyjmowania dawców. W środy na przykład rejestrujemy ich przez dziesięć godzin dziennie. Dodatkowo od kwietnia pracujemy także przez trzy godziny w każdą ostatnią sobotę miesiąca. Wszystko po to, aby ułatwić kontakt z nami osobom pracującym o różnych porach dnia. Staramy się też zwiększać świadomość ludzi, a zwłaszcza propagować systematyczne oddawanie krwi. My, Polacy, pięknie odpowiadamy na rozmaite akcje i apele. Jesteśmy wtedy nad wyraz szczodrzy i pełni poświęcenia. Jednak, kiedy akcja się kończy, kończy się także nasze zaangażowanie. A krwi potrzeba stale.

    Ilu dawców moglibyście codziennie przyjąć, a ilu ich jest w rzeczywistości?

    – Dziennie moglibyśmy przyjąć 40–50 dawców, a przychodzi około 20. Jedynym dniem, kiedy dawcy dopisują, jest piątek. Ale ma to, zdaje się, inne powody, niż chęć bezinteresownej pomocy. Wciąż niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że może podzielić się najcenniejszym darem – cząstką siebie.

    Może dlatego, że krew oddawana jest anonimowo i ci okazjonalni dawcy nie wiedzą, czy i komu pomogli swoim szlachetnym gestem.

    – Z jednej strony ma pan rację. Ale proszę pamiętać, że my przypominamy stale dawcom, że przecież są dziesiątki ludzi, którzy na paciorkach różańca dziękują bezimiennym dawcom za to, że przyszli i oddali krew. Za to, że ktoś czeka na operację i ten czas oczekiwania się skraca. Dlatego tak bardzo cieszymy się z pozyskania każdego nowego dawcy. Każdy z nich może uratować przecież nie jedno, ale nawet kilka istnień ludzkich. Nie tylko obcych, także nasze własne.

    Ile krwi oddali już wasi rekordziści?

    – To osoby, które oddały ponad 60 litrów. Ale mamy wielu dawców, którzy oddali ponad 50 litrów krwi. To są wielkości imponujące. I od razu chcę podkreślić – oddawanie krwi nie uzależnia. Organizm produkuje jej tyle, ile mu potrzeba. Nie ma czegoś takiego jak nadprodukcja. Organizm zdrowego człowieka potrafi odbudować utraconą ilość czerwonych krwinek w ciągu dwóch – trzech dni. Poza tym prawie wszyscy nasi krwiodawcy po oddaniu krwi czują się lepiej niż przedtem. To ważna informacja dla tych osób, które jeszcze się zastanawiają przed podjęciem decyzji o oddawaniu krwi.

    Czują się lepiej fizycznie?

    – Psychicznie także, bo mają poczucie, że zrobili coś wartościowego i szlachetnego. Świadomość, że siedząc dziesięć minut w fotelu, można kilku osobom uratować życie, to jest wielkie uczucie. Jest tylko jeden warunek – krew musi być świeża. Powtórzę, że często zapominamy o tym, że możemy zrobić ten drobny, ale ważny gest, albo przypominamy o nim sobie dopiero wtedy, kiedy taka potrzeba dotknie nas samych lub kogoś z naszego najbliższego otoczenia.

    Od dwóch lat w promowanie honorowego krwiodawstwa włączyła się Caritas Polska. Czy w związku z tym współpracujecie także z legnicką Caritas?

    – Oczywiście. Przekazujemy tam plakaty i ulotki trafiające później do parafii. Caritas uczestniczy także w przygotowaniach festynów parafialnych, podczas których organizowane są akcje honorowego oddawania krwi. Muszę podkreślić, że udaje nam się wtedy pozyskać wielu nowych krwiodawców, parafianie są na ogół bardzo pozytywnie nastawieni do takich akcji. Inaczej niż w przypadku klientów wielkich sieci handlowych, bo i tam organizujemy okazjonalne akcje krwiodawstwa. Najbliższa okazja oddania krwi organizowana przy współpracy z Kościołem legnickim pojawi się prawdopodobnie podczas odpustu w parafii pw. św. Jacka. Na początku wakacji zbieraliśmy krew w parafii pw. św. Jana Chrzciciela, a we wrześniu zawitamy jeszcze do parafii pw. Świętej Rodziny.

    No właśnie, ale wakacje też nie powinny nas zwalniać z wykonania takiego gestu ani rozgrzeszać z jego zaniechania. Niemal w całej Polsce są przecież punkty krwiodawstwa.

    – Istnieje rozbudowana sieć pomiędzy takimi centrami. Jeżeli brakuje krwi we Wrocławiu, to możemy ją sprowadzić z innego miasta. Dlatego jeśli ktoś z Legnicy spędza wakacje nad morzem i tam zgłosi się do punktu krwiodawstwa, może się zdarzyć, że jego krew zasili właśnie nasze, legnickie zasoby.

    Przypomnijmy na koniec, że krew to lek, którego ciągle nie da się niczym innym zastąpić.

    – My, jako służba krwi, jesteśmy co jakiś czas informowani, że naukowcy są tuż-tuż od tego epokowego osiągnięcia, jakim byłoby wynalezienie sztucznej krwi. Po czym następuje seria badań i znowu okazuje się, że jesteśmy w punkcie wyjścia. Jak na razie tylko człowiek człowiekowi może przekazać ten piękny dar. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół