IPN kontra brak honoru

Jakich słów nie używają antyfaszyści? Na pewno jednego: "przepraszam".

Instytut Pamięci Narodowej ogłosił, że złoży zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na znieważeniu narodu polskiego przez uczestników demonstracji wobec wizyty polityka Roberta Bąkiewicza w Legnicy. Przed lokalem w którym R. Bąkiewicz miał się spotkać z Legniczanami, zebrało się kilkadziesiąt osób, których jednoczyło hasło: "Precz z faszyzmem". Niektórzy z demonstrantów trzymali w rękach grafikę stworzoną zaraz po II wojnie światowej przez komunistów, na której miotła wymiata z Polski faszystów: są tam skróty i symbole niemieckich organizacji z czasów II wojny światowej, ale także Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Ot, legendarny wręcz plakat propagandowy z początków komuny w Polsce.

Jak zakończy się cała sprawa? Zapewne uniewinnieniem. Niemniej IPN robi coś niezwykle ważnego i w sumie po prostu spełnia swój obowiązek. A najważniejszym obecnie obowiązkiem wydaje się... edukacja. I to edukacja dorosłych ludzi. IPN mówi: mieliście w rękach takie transparenty, przepisy polskiego prawa chronią pewne symbole, wytłumaczcie się z tego.

Dlaczego jest to potrzebne, widzimy po przykładzie bohaterki zamieszania, czyli radnej KO Katarzyny Odorowskiej. Otóż tak oto "tłumaczy się" na swoim profilu FB: "Ktoś wyciągnął i opublikował plakat, który ktoś inny przyniósł na demonstrację. Jak się okazało plakat był jakąś archiwalną grafiką plakatu z lat 40tych, pojawiły się na nim literki/skrót AK i NSZ. Bardzo małymi literkami. Dla mnie widoczny był przekaz - duże hasło - Z FASZYZMU POLSKĘ OCZYŚCIMY. Nikt w trakcie demonstracji tych małych literek po prostu nie zauważył. Nikt też nie zgłosił. Uważam, że to po prostu kolejna próba odwracania kota ogonem. Próba zaciemniania obrazu i odwrócenia uwagi od realnego problemu, którym są faszystowskie poglądy ludzi pokroju bąkiewicza i środowiska tej części skrajnej prawicy".

Potem jest już tylko gorzej:

"NIKT Z ORGANIZATORÓW TEGO PLAKATU NIE PRZYNIÓSŁ. To nie był nasz plakat, ktoś go po prostu przyniósł. Być może ktoś miał w tym interes. Podejrzewamy prowokację ze strony środowisk skrajnej prawicy, która przez całą demonstrację nas prowokowała, albo po prostu był to zwyczajny brak wiedzy. Może osoba, która ten plakat przyniosła zrobiła to z niewiedzy. Nie w złej wierze. Znajmy też proporcje, czy po przyjrzeniu się przez lupę można dojrzeć jakieś inne treści poza podstawowym - Z FASZYZMU POLSKĘ OCZYŚCIMY. Z mediów, które ten temat podgrzewają, nie patrząc na hejt pojawiający się w komentarzach, dowiedziałyśmy się, że IPN planuje zgłosić sprawę do prokuratury. Nie obawiamy się sprawy czy postępowania, prawo powinno chronić przecież tych dobrych i tych, co postępują uczciwie i moralnie. To pokazuje też przypisywanie sobie prawa do jedynej i słusznej interpretacji czegoś, co nawet nas bezpośrednio nie dotyczy, w czym nie braliśmy udziału, żeby dowalić, żeby przez chwilę zaistnieć. Żeby można było komuś wylać hejt i frustracje i być może przez chwilę poczuć się samemu lepiej. Jaki jest cel? Zastraszenie, żeby już nikt nie demonstrował, bo przecież może mieć kłopoty. To ma nawet swoją nazwę i definicję".

Naczytaliście się? Dużo padło słów? "Siedzę i siedzę, myślę i myślę, czego naprawdę mi brak..." - nucę pod nosem, a tutaj napiszę - skoro demonstranci popełnili błąd, wystarczyłoby stanąć publicznie i powiedzieć: "Przepraszamy Armię Krajową". Tego mi zabrakło. Publicznego przeproszenia za publiczne znieważenie bohaterów Polski. Ale do tego potrzeba odwagi. I honoru.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..