To było pierwsze diecezjalne spotkanie rodziców tworzących rodziny zastępcze.
Ponad 20 rodzin skorzystało z zaproszenia ks. Mateusza Olszewskiego, diecezjalnego duszpasterza rodzin pieczy zastępczej, by przyjechać do Polkowic na pierwszy diecezjalny dzień skupienia. Było to więc spotkanie tych, którzy realizują „rodzicielstwo serca”.
Tworzenie oraz opieka nad rodzinami pieczy zastępczej to obowiązek państwa realizowany przez powiaty. Każdy powiat na swój sposób organizuje więc wsparcie bezpośrednie dla rodzin a także różne dodatkowe inicjatywy jak np. festyny czy promocję takiego rodzicielstwa. Polkowickie wydarzenie miało zaś charakter duszpasterski. Pierwsza część dotyczyła chrześcijańskiego rozumienia powołania i trudności wpisanych w życie rodzin zastępczych. Uczestnicy spojrzeli na swoją misję w świetle przypowieści o Dobrym Samarytaninie. Druga część miała charakter warsztatowy i dotyczyła komunikacji - tak ważnej w pracy z dziećmi z traumą i deficytami emocjonalnymi.
- To pierwsza okazja, aby spotkać się z tymi, którzy chcą wraz z Panem Bogiem przeżywać powołanie rodzicielstwa serca - mówi ks. Mateusz Olszewski.
To pierwsze ale nie ostatnie spotkanie duszpasterstwa
Jędrzej Rams /Foto Gość
Uczestnicy przyjechali tu z różnych stron diecezji legnickiej m.in. Bolesławca, Legnicy, Brunowa i z Polkowic. Z tych ostatnich obecny był Andrzej Pleszka. Jego biologiczne dzieci już dorosły i z żoną podjęli się trudu stworzenia rodziny zastępczej.
- Trudno wytłumaczyć skąd wzięło się takie pragnienie. Ale jest z nami od lat. Z wieloma rodzicami zastępczymi rozmawialiśmy, wielu dużo mówiło o trudnościach, a mimo to, nasze pragnienie nie malało. Czasami odchodziło, ale tylko po to, by powrócić z większą siłą. I tak kilka lat temu zostaliśmy rodzicami zastępczymi. Znajomi pukali się w głowę. A dziś? Gdybym miał podjąć decyzję jeszcze raz, zrobiłbym to samo. To wywraca życie do góry nogami. Ale warto - mówi Andrzej.
Podczas spotkania wiele mówiono o tym, że rodzin zastępczych wciąż jest za mało. Większość dzieci trafia do krewnych - babć, dziadków, cioć. Jednak są też tacy, którzy przyjmują pod swój dach obce dzieci, bez więzów krwi.
- Ciągle brakuje tych, którzy mają odwagę otworzyć serce - mówi ks. Olszewski.
Duszpasterstwo rodzin zastępczych wpisuje się w szerszą tradycję obecności Kościoła w środowiskach wymagających szczególnego wsparcia - jak kapelani więzienni czy wojskowi. To specyficzna grupa, mierząca się z ogromnymi wyzwaniami emocjonalnymi, wychowawczymi i prawnymi. - Zobaczymy za kilka lat, jakie będą owoce. Ale wierzę, że to było potrzebne - mówi ks. Mateusz Olszewski.