Pogrzeb śp. ks. Piotra Wojcieszka przejdź do galerii

Henryków Lubański pożegnał skromnego i cichego proboszcza.

W piątek 23 stycznia w kościele parafialnym pw. św. Mikołaja w Henrykowie Lubańskim odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. ks. Piotra Wojcieszka. Liturgii pogrzebowej przewodniczył biskup legnicki Andrzej Siemieniewski.

W homilii ks. Krzysztof Żmigrodzki, dziekan dekanatu Lubań, mówił o tym, że zmarły kapłan był znany ze skromności i wiary:

- Nigdy nie było w nim nic wielkiego oprócz tej pokory, która ujmowała do ostatnich chwil. Był bardziej przejęty swoją parafią niż swoją chorobą. Dziś chciałbym powiedzieć to, o co mnie prosił od chyba trzech lat. Nikomu o tym nie mówiłem. Mówił: „Krzysiek, gdyby mnie chcieli zmienić, poproś, żebym mógł tutaj zostać. Gdy trzeba, to pójdę, gdzie mnie poślą, ale powiedz, że chciałbym nie odchodzić z Henrykowa”. Te słowa są wymownym obrazem tego, że ksiądz Piotr chciał nie tylko tu żyć. On chciał z tymi ludźmi żyć i kiedyś z nimi zmartwychwstać. Gdy Pan przyjdzie powtórnie, gdy dopełni się wszystko, co się ma dopełnić. To jest wiara w życie, którą dziś jak katechezę daje nam ksiądz Piotr. Wiara w życie po życiu. Zakończę, parafrazując trochę słowa Lewisa: „dla nas to koniec opowieści i można tylko dodać, że odtąd już zawsze był szczęśliwy. Dla niego dopiero zaczęła się prawdziwa opowieść. Całe jego życie na tym świecie było zaledwie okładką, stroną tytułową. Teraz rozpoczął wreszcie rozdział pierwszy wielkiej opowieści, jakiej nikt jeszcze na ziemi nie czytał. Opowieści, która trwa wiecznie, w której każdy rozdział jest lepszy od poprzedniego”. Piotrek, spoczywaj w pokoju, chociaż dobrze wiem, że będziesz się tam szwendał koło Pana Boga tym swoim charakterystycznym krokiem, jak w Lubaniu na skrzyżowaniu koło Totolotka i będziesz prosił za tych, którzy Cię dzisiaj żegnają i nie dasz Panu Bogu spokoju, dopóki nie uprosisz. Niech Pan da Ci szczęście wieczne. Amen. - zakończył kapłan.

Homilia na pogrzebie ks. Piotra Wojcieszka - mówi ks. Krzysztof Żmigrodzki
Gość Legnicki

Zmarłego żegnali zarówno parafianie, jak i przyjaciele. Tych drugich zaskarbił sobie bardzo wielu. Czym? Jak wynikało to z licznych wypowiedzi i mów pożegnalnych śp. ks. Piotr był po prostu skromnym dobrym człowiekiem. Śp. ks. Piotr przez ostatnie miesiące przebywał w szpitalu. Cierpiał tam mocno, o czym mówili zarówno świeccy, jak i kapłani z Lubania.

- Odszedł ktoś bardzo bliski, kto był częścią naszego życia i naszej rodziny. Kilka dni przed odejściem powiedziałeś do mnie słowa, które zostaną z nami na zawsze: „Zawsze będę nad Wami czuwał i chronił Was. Pamiętajcie, żebyście zawsze żyli w zgodzie”. Przyjmujemy je dziś jak ostatnie błogosławieństwo i obiecujemy pamiętać. Twoje ostatnie dni były pełne cierpienia, a jednak nawet wtedy pozostałeś sobą. Gdy brakowało sił, gdy słowa znikały, Twoje serce pamiętało. Mimo słabości ciała odprawiałeś Mszę Świętą na szpitalnym łóżku. Jakbyś jeszcze raz chciał nam powiedzieć, kim jesteś i komu oddałeś całe swoje życie. Ostatnia Msza Święta, którą odprawialiście razem, była już w pozycji leżącej. Księże Arturze (przy. red. - ks. Artur Węgiel z Lubania), na zawsze pozostanie nam w pamięci, jak po tej Mszy wychodziłeś ze szpitala i powiedziałeś do ks. Piotra: „Z Bogiem”. Spojrzał na Ciebie poważnie, pogroził palcem i odpowiedział stanowczo: „Z Panem Bogiem!” - mówiła przedstawicielka parafii.

« 1 »