Legniczanie uczcili grób i osobę Franciszka Sokołowskiego, żołnierza III Legionu Polskiego.
Uczniowie oraz nauczyciele i przedstawiciele dyrekcji Zespołu Szkół Budowlanych z Legnicy tuż przed Świętem Niepodległości odwiedzili jedyny znany w mieście grób członka Legionów Polskich. Grób Franciszka Sokołowskiego (zmarłego w 1984 roku) znajduje się na cmentarzu przy parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej. Biografia legionisty jest bardzo bogata – walczył zarówno w III Legionie Polskim pod dowództwem gen. Hallera, w bitwie pod Kaniowem, a także w wojnie polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej. Dwa razy dostawał się do niewoli. Po II wojnie światowej był zmuszony wyjechać z Kresów i trafił na Dolny Śląsk, gdzie do dzisiaj żyją jego potomkowie.
Wszystko rozpoczęło się od Mateusza Sokołowskiego, który kilka lat temu był uczniem legnickiego "Energetyka". Jego mama Helena Sokołowska, mówi, że przez wiele lat powojennych nie znana była historia przodka. Teraz następuje czas odkrywania jego szlaku bojowego.
- Kiedy syn chodził jeszcze do szkoły średniej, kiedy zbliżała się setna rocznica odzyskania niepodległości, ich nauczyciel z historii wymyślił coś takiego, że uczniowie, którzy mieli przodków biorących udział w pierwszej wojnie, przygotowywali prezentację. No i Mateusz też przygotował prezentację, a było rzeczywiście na czym się oprzeć, ponieważ zachowała się książeczka wojskowa mojego dziadka Franciszka i na podstawie tej książeczki zaczęliśmy porządkować materiały, które również się zachowały. A zachował się m.in. Krzyż Niepodległości, który dostał w 1937 roku, zachował się Krzyż Kaniowski, bo brał udział w czasie pierwszej wojny w bitwie pod Kaniowem. Później się dowiedzieliśmy, że dwa razy był w niewoli, raz w niemieckiej, raz w bolszewickiej. Brał też udział w wojnie polsko-ukraińskiej - opowiada Helena Sokołowska.
- Oczywiście pan Sokołowski jest dla nas szczególną postacią, bo wiemy, że to jest bohater wojny polsko-bolszewickiej, uczestnik walki o niepodległość tej z 1918 roku, legionista. Zupełnie przypadkiem nam się udało odkryć, że taka osoba jest pochowana właśnie w Legnicy i wpadliśmy na pomysł, żeby zrealizować autorski projekt "Historia nigdy nie umiera". Młodzież poznała postać pana Sokołowskiego. Dotarliśmy do rodziny, dostaliśmy mnóstwo dokumentów. Poszukaliśmy też w archiwum. Przy okazji wzięliśmy też udział w konkursie pod tytułem "Nasza niepodległość". Chodziło o to, żeby znaleźć jakiegoś bohatera, który jest pochowany tutaj na Dolnym Śląsku albo pochodzi z Dolnego Śląska. Ten projekt już trwa bardzo długo, co roku nowa młodzież odwiedza właśnie grób pana Franciszka Sokołowskiego. Zaprzyjaźniliśmy się z rodziną przy okazji i myślę, że taką tradycję będziemy kontynuować, bo to jest duch patriotyzmu w naszej młodzieży, którego warto podtrzymywać - mówi Bożena Miktus-Guzicka, nauczyciel i pedagog z legnickiej Budowlanki.
Danuta Markiewicz, nauczycielka historii w Zespole Szkół Budowlanych, mówi, że cieszy się, że taka uroczystość, jak złożenie kwiatów na grobie Franciszka Sokołowskiego, stała się wydarzeniem cyklicznym
- Ta dzisiejsza uroczystość jest szczególna, znamienna. Corocznie przybywamy tutaj, my nauczyciele, uczniowie Zespołu Szkół Budowlanych, w Towarzystwie Członków Związku Piłsudczyków i honorujemy pamięć legionisty, który w powojennej Polsce był mieszkańcem Legnicy, pamięć pana Franciszka Sokołowskiego. Myślę, że jest to ważne, co robimy, z tego powodu, że tworzymy żywą historię. Możemy dzięki takiej działalności przybliżyć mieszkańcom Legnicy, a przede wszystkim naszym uczniom, historię, która nie odgrywała się na naszych ziemiach, na Dolnym Śląsku, odgrywała się poza nami, a jednak dotyczy pośrednio i nas. Tę pamięć należy odświeżyć i przekazać następnym pokoleniom i myślę, że to właśnie robimy - dodaje.