Nowy numer 49/2022 Archiwum

Wpasowały się idealnie

Przywiezione z Niemiec organy będą służyć w polskim kościele.

Kilka miesięcy temu opisywaliśmy ważne wydarzenie dla niewielkiej legnickiej parafii, jakim było sprowadzenie z Wuppertalu w Niemczech 18-głosowych organów. Dzisiaj można śmiało powiedzieć, że instrument znowu służy w domu Bożym.


Wcześniej firma Andrzeja Wolańskiego z Lubania dokonała przeróbek obudowy urządzenia, tak by mieściło się ono na chórze kościoła pw. św. Józefa Opiekuna Zbawiciela. Co ciekawe, nieduża świątynia idealnie nadaje się dla tego instrumentu.


– Kiedyś było tu kino. Budynek został tak skonstruowany, aby dźwięk rozchodził się w odpowiedni sposób. I to słychać – mówi Andrzej Wolański i dodaje: – Każde organy, które zostają zdemontowane w kościele i przewiezione do innego, mogą w nowym miejscu nie pasować. Instrumenty te tworzy się bowiem do konkretnego kościoła. Tutaj mamy przypadek, że przywieziony instrument brzmi, jak gdyby był stworzony właśnie dla tej świątyni.


Firma Andrzeja Wolańskiego od dziesiątek lat zajmuje się organami, mężczyzna posiada ogromne doświadczenie zawodowe. Wydana przez specjalistów z Legnicy ocena instrumentu jest na pewno wiarygodna. 


– To jest n-ty instrument zamontowany przez nas. Wykonujemy je także od podstaw. Co ciekawe, każdy jest inny. Nie ma dwóch takich samych. Mało tego, gdybyśmy dwa takie identyczne urządzenia umieścili w dwóch różnych kościołach, ich brzmienie będzie się różniło. Bo każdy instrument powinien być wykonany do konkretnego kościoła. Wówczas można dobrać ilość głosów i odpowiednio je zestawić. Wszystko to jest bardzo ważne – wyjaśnia. 


W ciągu ostatnich lat do Polski zostało przywiezionych wiele organów z likwidowanych w Niemczech kościołów. Przewiezienie, a następnie montaż takiego daru to o wiele bardziej opłacalne przedsięwzięcie niż budowa instrumentu od podstaw. Czasami są to koszty dziesięciokrotnie mniejsze. Jednak są też mankamenty takiego rozwiązania.


– Ideałem jest zbudowanie instrumentu od podstaw dla konkretnego kościoła. Ale są sytuacje, gdy można go kupić za pół ceny albo nawet otrzymać gratis, np. z Niemiec. Wtedy – można powiedzieć – trzeba brać, co jest. Wówczas należy przystosować takie urządzenie do obiektu. Tak było w tym przypadku. Przerabialiśmy element konstrukcyjny, jednak bez zmian samego układu piszczałek – wyjaśnia Andrzej Wolański.


Ksiądz Daniel Gołębiowski, proboszcz miejsca, nie ukrywa ogromnej radości z uruchomienia organów. Są już nawet pomysły, żeby niedługo mogły się tutaj odbywać koncerty.


– Niemniej jednak jest to instrument mający przede wszystkim służyć celom liturgicznym. Nawet mniej wprawieni słuchacze są w stanie usłyszeć różnicę pomiędzy brzmieniem takiego instrumentu a organów syntezatorowych. Trudno wyobrazić sobie uroczystą celebrację liturgii bez muzyki. Teraz będzie ona piękniejsza dzięki brzmieniu tych organów – podkreśla kapłan.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy