Nowy numer 49/2022 Archiwum

Odkryliśmy głód modlitwy

Ojciec Łukasz Buksa mówi krótko: latamy w kosmos, tymczasem samotność została wpisana na listę chorób cywilizacyjnych.

Wspólnota parafialna pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Jeleniej Górze przez cały poprzedni tydzień przeżywała misje 
święte.

Są to wyjątkowe rekolekcje, które każda wspólnota powinna przeżywać raz na kilka lat. 


Do pomocy w przeżyciu czasu ćwiczeń duchowych został zaproszony o. Łukasz Buksa OFM z Krakowa. Hasłem przewodnim wydarzenia były niezwykle znane słowa z Pisma Świętego, którymi Bóg przedstawił się Mojżeszowi na Synaju: „Przyjdźcie wszyscy – Ja Jestem”. W poszczególnych dniach misjonarz wskazywał na sakramenty chrztu, kapłaństwa i małżeństwa jako drogi wiodące nas do doświadczenia Bożej miłości. Jednak nie zabrakło też słów o namaszczeniu chorych, o którym była mowa w środowych naukach. Wtedy też chętni mogli przyjąć ten sakrament.


Podjęcie tego tematu nie było przypadkowe, bo – jak mówi misjonarz – pandemia bardzo mocno przeobraziła nasze relacje, postrzeganie siebie i swojego miejsca w społeczeństwie.


Franciszkanin wskazywał, że cierpienie fizyczne może nadać ludzkiemu życiu zupełnie inny, głębszy sens. – Na początku chciałbym podziękować tym z was, którzy nieraz latami opiekują się osobami starszymi, schorowanymi. Znosicie ich umęczone ciała, zmęczone dusze. Niesiecie im pociechę. To jest konkretny wyraz waszej miłości. Całuję wasze dłonie… Cierpienie to także przestrzeń, która dotyka ludzkiej psychiki i ludzkiego ducha. Czasami spotykając się z drugim człowiekiem, trudno nam uwierzyć, że gaśnie w nim sens życia. Depresja, schizofrenia – to tylko niektóre choroby, które sprawiają, że człowiek sam siebie przestaje rozumieć. Bądźcie ostrożni. Czy zdajecie sobie sprawę, że obecnie w Polsce więcej osób umiera w wyniku depresji niż w wypadkach samochodowych? Trzeba też głośno mówić o wielkich chorobach cywilizacyjnych, które są wokół nas. W XXI wieku, w czasie gdy szczycimy się tym, że zaczynamy organizować komercyjne pasażerskie loty w kosmos, na listę chorób cywilizacyjnych została wpisana samotność – mówił w kazaniu o. Łukasz Buksa. 


W rozmowie kapłan odwołał się do starej legendy misjonarskiej, w której misje są nazwane „szczególnym czasem wylewania łask z nieba”. – Mam swoją teorię, że misjonarz staje się częścią tej wspólnoty, w której głosi, i stara się na nowo okrywać wszytko to, co zostało zminimalizowane przez rutynę albo przez pandemię – mówił o. Łukasz. – W czasie misji najważniejszą, pierwszą sprawą jest to, by odkryć miłość Boga. Pokazać, że miłość nie objawia się tylko w świątyni, ale w naszej codzienności, a także zanosić ją w przestrzeni parafii, gdzie się tylko da. Zanośmy doświadczenie spotkania z Jezusem w Kościele wszędzie tam, dokąd się udajemy – mówił kapłan.


Ojciec Łukasz Buksa podzielił się w Jeleniej Górze swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi wiary w ostatnich dwóch latach. – Zgłębiłem temat pandemii. Okazało się, że ludzie stali się jeszcze bardziej głodni modlitwy. Święty Augustyn mówił, że pragniemy doświadczenia Boga i że wszelkie pragnienia rzeczy doczesnych, nawet jeśli zostaną spełnione, nie zaspokajają nas, pojawiają się kolejne. My potrzebujemy i poszukujemy w swoim życiu doświadczenia Pana Boga – mówi kapłan. – Druga sprawa po pandemii to potrzeba odbudowania relacji, które zostały pozrywane. A trzecia – nie potrafimy zapobiec ludzkiej samotności. Wczoraj spotkałem w mieście grupkę młodych osób. Zaprosiłem ich na misje. Zdziwili się, bo nie wiedzieli, czym one są. Opowiedziałem i… wieczorem przyszli na Mszę Świętą. Okazuje się, że proste gesty są bardzo owocne – mówi o. Łukasz Buksa.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy