Nowy numer 49/2022 Archiwum

Wrócił do swoich

Zmarły kapłan poprosił o pochowanie go w miejscowości, w które służył prawie  30 lat.

W środę 28 września w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Pisarzowicach odbyły się uroczystości pogrzebowe ks. Stanisława Kałużnego. W przemówieniach pożegnalnych byli parafianie wspominali go jako człowieka pełnego wewnętrznej radości i kochającego swoją parafię.


– Pasterz owiec zazwyczaj idzie za stadem, a ty byłeś pasterzem, który szedł z przodu. Zawsze byłeś obecny. Szliśmy za tobą bezpiecznie. Kiedy zaczynaliśmy chodzić i mówić – byłeś ty. Podczas Pierwszej Komunii Świętej – byłeś ty. Potem były śluby, wejście na drogę kapłaństwa… Kto z nas nie czekał na twoje „Alleluja” podczas rezurekcji wielkanocnej? Kto z nas nie zanosił się gromkim śmiechem podczas opowiadania kolejnego dowcipu? A przypadło ci pracować tutaj w trudnych czasach – stanu wojennego, przemian gospodarczych. Podczas tych wszystkich zawirowań szedłeś dumnie z podniesioną głową, pełen charyzmy, pokoju i dumy ze swojej sutanny i swoich ideałów. Każdy mógł liczyć na twoje dobre słowo. Każdy, podkreślam każdy, mógł na ciebie liczyć. Nawet jeżeli z różnych powodów życie mu się pokomplikowało i do kościoła było mu nie po drodze. Odszedłeś z tej parafii 21 lat temu, bardzo niespodziewanie, a starych drzew się nie przesadza. Teraz wróciłeś: „Witamy po latach! Witaj w domu! Witaj na zawsze!” – mówili byli parafianie w mowach pożegnalnych. 


Homilii przewodniczył biskup Andrzej Siemieniewski. Zwrócił uwagę, że śmierć, odejście z ziemskiego świata, jest zazwyczaj wydarzeniem pozostawiającym nas w smutku. – Okazją do dzisiejszego spotkania jest modlitwa za zmarłego ks. Stanisława. A więc okazją jest śmierć. Mogłoby się wydawać, że jedynym odczuciem, które może nam towarzyszyć, będzie ból rozstania. A jednak pierwszym słowem otwierającym liturgię było słowo „zwycięzca”. Wybrzmiało ono w pieśni na wejście. Mowa oczywiście o Jezusie, którego ogłaszamy zwycięzcą również tej chwili. Z jednej strony przyprowadziła nas tu wieść o śmierci ks. Stanisława, ale z drugiej – wiara, że Jezus żyje. Jakże wyjątkowa jest modlitwa przy trumnie zmarłego, gdy taka wiara jest w naszych sercach! – mówił bp Siemieniewski. – Zanosimy do Boga dziękczynienie za lata głoszenia słowa Bożego przez zmarłego kapłana. Dziękujemy za sprawowane sakramenty. Za budowanie życia sakramentalnego i wspólnoty parafialnej. A modlitwa podczas pogrzebu to wzrok skierowany w przyszłość. Mówi nam o tym paląca się świeca paschalna. To znak Boga i przypomnienie, że to On ma władzę nad przyszłością. Przyszłością w domu Ojca, królestwie niebieskim – dodał hierarcha. 


Kapłan odszedł z parafii w Pisarzowicach 21 lat temu, w 2001 roku. Służył w niej od 1974 roku. Mimo upływu tylu lat w testamencie zapisał, że pragnie być pochowany właśnie w Pisarzowicach. 


Jego ciało zostało złożone na miejscowym cmentarzu komunalnym. Zmarły należy do pokolenia księży, którzy pochodzili z małopolskich diecezji i wybrali Ziemie Odzyskane powojennej Polski jako miejsce realizacji swojego powołania. Ksiądz Stanisław Kałużny urodził się w 1937 roku w Dąbrówce Tuchowskiej (blisko Tarnowa). Ukończył jednak Metropolitalne Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu i tutaj przyjął święcenia prezbiteratu 22 czerwca 1963 roku. Po święceniach pracował w parafiach pw. św. Jacka oraz św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu, w Żarach, Ciepłowodach, Warzyniu oraz Pisarzowicach.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy