Nowy numer 32/2022 Archiwum

Duchowość Ignacego

Pomimo braku jezuickich domów w naszej diecezji, nie brakuje wiernych odbywających ośmiodniowe ćwiczenia w ciszy.

Ostatniego dnia lipca wspominamy św. Ignacego Loyolę, wtedy kończą się również obchody Jubileuszowego Roku Ignacjańskiego (500 lat od jego nawrócenia). Pomimo braku jezuickich domów w diecezji legnickiej, duchowość założyciela zakonu i twórcy ćwiczeń duchownych jest ważna dla wielu diecezjan.

– Pierwszy raz o ćwiczeniach usłyszałam w 2003 roku – wspomina Wioletta Karaś. – Pomagałam pewnej osobie w prowadzeniu gospodarstwa. Ona była po rekolekcjach, opowiadała mi o tym zgromadzeniu, jednak miałam obawy, czy osobę niewykształconą przyjmą na takie rekolekcje – śmieje się pani Wioletta. – Dziś wiem, że one są naprawdę dla wszystkich – przekonuje.

Rekolekcje składają się z pięciodniowego fundamentu oraz czterech ośmiodniowych „tygodni” ćwiczeń. Osoby, które przeszły drogę ignacjańską, często korzystają z tzw. syntez (łączenie elementów poszczególnych rekolekcji) lub przyjeżdżają na sesje weekendowe. Elementem charakterystycznym wszystkich wymienionych jest jednak… cisza. – Na początku wydawało mi się to trochę dziwne. Brak rozmów, wyłączony telefon komórkowy i brak dostępu do mediów okazał się jednak skuteczny – opowiada Piotr Socha z Lubina. – Mimo tego, że jestem gadułą, wejście w milczenie przyszło mi dosyć łatwo. Nie ma się czego bać, to błogosławieństwo – uśmiecha się pani Wioletta.

Cisza ma pomagać w skupieniu i pozostawaniu w rytmie modlitwy, nasłuchiwania głosu Boga. Codzienna, krótka rozmowa odbywa się natomiast z kierownikiem duchowym, który pomaga rozeznawać wewnętrzne poruszenia. – Umówiłam się z Bogiem, że pierwsza osoba, którą postawi na mojej drodze będzie moim kierownikiem duchowym. Przed rekolekcjami w Częstochowie nawiązałam krótką rozmowę z pewnym mężczyzną. Okazało się, że to nie tylko jezuita, ale także dyrektor ośrodka i jeden z kierowników duchowych, który towarzyszył mi przez kolejne lata – wspomina pani Wiola.

Najważniejszym punktem codziennego planu dnia, prócz Eucharystii i adoracji Najświętszego Sakramentu, są medytacje. Czy rzeczywiście Pan Bóg mówi wtedy do duszy? – Oj tak. W pierwszym dniu co prawda dochodziłem do siebie po pracy, ale kiedy wgłębiłem się w rekolekcje, była prawdziwa rozmowa z Jezusem – mówi pan Piotr. – Zaszokowało mnie to, jak bardzo można wejść w dialog z Bogiem. Sprawy, które miałem z tyłu głowy, po 1–2 dniach gdzieś uleciały – wspomina swoje pierwsze rekolekcje Zbigniew Łęczycki z Legnicy. – Medytacja fragmentów Pisma Świętego powoduje, że otwiera się w nas wiele „szufladek”. Zaczynamy wreszcie żyć słowem Bożym, widzimy skuteczność tego słowa – dodaje.

Medytacje ignacjańskie poprzedzane są wprowadzeniami. – Tu chodzi wyłącznie o miłość. Mówienie o niej czy dobieranie fragmentów Pisma Świętego nigdy tak naprawdę się nie powtarza, ponieważ Miłość się nie nudzi i jest wszędzie taka sama – mówi pani Wioletta, która tłumaczy, że głównym punktem rekolekcji nie są konferencje i wprowadzenia, ale sam dialog z Najwyższym.

Duchowość jezuicka to również wspólnoty, jak Apostolstwo Modlitwy, które modli się w intencjach powierzonych przez Ojca Świętego. – Z duchowością jezuicką spotkałam się po raz pierwszy jeszcze w 1993 roku. Znajomy ksiądz, przyjaciel rodziny, przysłał broszurki AM. Nawiązałam kontakt. Byłam zapraszana na rekolekcje, aż wreszcie się zdecydowałam – wspomina pierwszy wyjazd na rekolekcje Teresa Bielawska, diecezjalna animatorka Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy. – Uczestnicząc wielokrotnie w tych wydarzeniach, zdecydowałam się na ćwiczenia duchowne. One ugruntowały mnie w tym, że droga, którą wybrałam jest tą, na której chciałby mnie widzieć Jezus – opowiada animatorka. – Rekolekcje naprawdę pomagają w życiu. Lepiej rozumiem Pismo Święte w trakcie czytania i rozważań. Usłyszane wskazówki pozwalają duchowo uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach zawartych na kartach Pisma Świętego – dodaje pani Teresa.

Jakie inne owoce pozostawiają rekolekcje w ciszy? – Ćwiczenia już na starcie uczą poznawania samego siebie. Zaczynamy lepiej rozumieć nasze zachowania – tłumaczy pan Zbigniew. – Rekolekcje dają również zupełnie inne spojrzenie na świat. Świadomość, że można żyć inaczej – mówi pan Piotr. Widzę również takie owoce, jak regularna modlitwa za małżonkę, dzieci – dodaje Lubinianin.

O styczność z duchowością jezuicką postanowiliśmy również zapytać na naszym fanpageu. – Ćwiczenia duchowne to dla mnie Góra Tabor (…). To czego doświadczyłam zostaje w sercu na życie w codzienności – pisała pani Beata. – Formacja czterech tygodni za mną. Od ostatnich minął rok, a już pragnienie w sercu następnych rekolekcji się pojawia. Wspominam każde jako piękny czas. Zachęcam każdego, bardzo – pisał Zbigniew Milewski.


Ćwiczenia duchowne prowadzone są przez jezuitów w różnych częściach Polski. Najbliższe domy mieszczą się w Częstochowie, Kaliszu i Poznaniu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama