Nowy numer 32/2022 Archiwum

Zrozumieć siebie i drugiego

Ta inicjatywa podoba się młodym, bo mogą tu szczerze rozmawiać o swoim powołaniu.

Pierwszego dnia wakacji w budynku Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Legnickiej rozpoczął się wakacyjny obóz powołaniowy. Z zaproszenia wspólnoty seminaryjnej skorzystało w tym roku 26 chłopców, głównie ze szkoły średniej. Bardzo dobre warunki pogodowe pozwoliły na wspólne wyjście w góry, gry na świeżym powietrzu czy też udział w koncercie Wniebodęte! w Lubinie. − Ten obóz jest niejako obozem rekreacyjno-powołaniowym. Na pewno jest bardziej rekreacyjny niż zimowe i wiosenne rekolekcje powołaniowe czy też dni skupienia organizowane przez Wyższe Seminarium Duchowne. Wówczas zarówno pogoda, a więc chłód na zewnątrz, jak i klimat Wielkiego Postu, nie zachęcają do wyjścia w góry czy do gier i zabaw – tłumaczy ks. Tomasz Metelica, diecezjalny duszpasterz powołań.

Wakacyjny obóz różni się od zimowych rekolekcji brakiem podziału na starszą i młodszą grupę wiekową. − Dlatego spotykają się tutaj młodsi i starsi, zarówno ci, którzy są tu pierwszy raz, jak i tacy, którzy biorą udział w naszych cyklicznych wyjściach w góry w ramach inicjatywy Dobrze Rozeznaj Powołanie – mówi ks. Metelica. Do grona dobrych znajomych można śmiało zaliczyć Michała Partykę pochodzącego z parafii pw. św. Michała Archanioła w Polkowicach. Chłopak, mimo że chodzi dopiero do pierwszej klasy szkoły średniej, kilkukrotnie bywał w Wyższym Seminarium Duchownym na rekolekcjach.

− Przyjeżdżałem tu wielokrotnie na dni skupienia, rekolekcje. Ale na wakacyjnym obozie powołaniowym jeszcze nigdy nie byłem. Chciałem w poprzednich latach, ale został on odwołany ze względu na pandemię. Cieszę się, że się w końcu odbył. Przyjechałem tutaj w piątek, zaraz po zakończeniu roku szkolnego. Nie zdążyłem w domu spędzić jeszcze ani jednego dnia wakacji! Ale muszę powiedzieć, że było super – był czas na modlitwę, nabożeństwa, wyjście w góry. Wracam tutaj, ponieważ znajduję tu dużo czasu na rozmowę z Bogiem. Najmilej zawsze wspominam wieczorne nabożeństwo i adorację krzyża – mówi Michał.

Żadnego doświadczenia w obozowaniu nie miał Łukasz Salej z parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej z Lubania. − Dlaczego tutaj przyjechałem? Od 9 lat jestem ministrantem, a od października zeszłego roku ceremoniarzem, dzięki pobłogosławieniu mnie do tej funkcji przez bp. Andrzeja Siemieniewskiego. Bardzo interesuję się liturgią, a także drogą życia kapłańskiego. Już raz byłem na rekolekcjach powołaniowych i dlatego postanowiłem po raz drugi przyjechać na obóz wakacyjny. Po tych kilku dniach śmiało mogę przyznać, że wstąpił we mnie tutaj Boży Duch. Bardzo podobała mi się modlitwa w kaplicy i bycie z Jezusem niejako na wyciągnięcie ręki. Ogromnym plusem była możliwość rozmawiania, niekiedy wielokrotnego, z klerykami i ojcami duchownymi – mówi Łukasz.

Jego nowy starszy kolega z Polkowic, Wiktor Ryszka z parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski, który we wrześniu idzie do czwartej klasy szkoły średniej, podkreśla, że obóz jest świetnym czasem na modlitwę i poznawanie siebie samego. Nawet jeżeli ktoś nie czuje powołania do kapłaństwa. − Pierwsze myśli o wyjeździe na rekolekcje pojawiły się na początku tego roku. Później dowiedziałem się, że będzie taki obóz powołaniowy. Ucieszyłem się. Mimo wszystko, mimo pewnych szczególnych komplikacji, udało mi się przyjechać – mówi polkowiczanin. − Celem obozu jest odczytanie własnego powołania. Nie każdy ma powołanie do życia kapłańskiego. Ale jak powiedział ks. Tomasz, prowadzący naszą grupę celem jest poznanie tego, co Bóg dla nas przygotował. A żeby rozeznać powołanie, musimy zrozumieć własną osobowość, własnych charakter. Po prostu zrozumieć siebie i drugiego człowieka. Nie spędzamy w kaplicy 24 godzin na dobę, bo nie jesteśmy mnichami. W ramach poszukiwania odpowiedzi na nurtujące nas pytania trochę czasu poświęciliśmy modlitwie, ale do tego mieliśmy wędrówkę w górach, w Rudawach Janowskich. Byliśmy też na Mszy św. w Lubinie, gdzie biskup legnicki Andrzej poświęcił ołtarz w kaplicy pod kościołem pw. św. M.M. Kolbego w Lubinie… Chciałbym jeszcze przyjechać na obóz powołaniowy, nawet jeżeli będzie to w seminarium we Wrocławiu – mówi Wiktor.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama