Nowy numer 32/2022 Archiwum

Z Lubuschem było inaczej

Losy tego człowieka to dowód, że historia nie jest czarno-biała, ale ma wiele odcieni szarości.

W Jeleniej Górze powstawały zdjęcia do paradokumentalnego filmu o Edwardzie Lubuschu, funkcjonariuszu z KL Auschwitz, którego popularyzatorzy historii nazywają „dobrym SS-manem”.

Edward Lubusch urodził się w Bielsku. Jego ojciec był Niemcem, a matka Polką. Według powojennych relacji polskich kolegów z czasów ich młodości Lubusch czuł się bardziej Niemcem niż Polakiem. Gdy wybuchła II wojna światowa i jego brat służący w Wehrmachcie zginął na froncie, matka postanowiła za wszelką cenę uratować życie drugiego syna. Wystarała się więc o przydział do służb pracujących w niedalekim od Bielska obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Obóz nosił nazwę KL Auschwitz i młody Edward został najpierw telefonistą, a później blokowym.

Każdy, kto czytał literaturę na temat obozów koncentracyjnych, zdaje sobie sprawę, że to blokowi byli najczęściej głównymi sprawcami cierpień osadzonych. Z Lubuschem było inaczej. Był wyrozumiały do tego stopnia, że za karę wysłano go na kilka miesięcy do KL Stuthoff, gdzie miał się nauczyć „odpowiedniego traktowania osadzonych”. Niewiele to dało, bo po powrocie do Auschwitz Niemiec nadal pomagał Polakom.

Z jego inicjatywy w obozie stworzono ślusarnię, w której zatrudniano Polaków. Tutaj mieli nieco lepsze warunki i odwdzięczali się Lubuschowi, chroniąc go, np. gdy pijany chodził po obozie i śpiewał „Jeszcze Polska nie zginęła…”. Z czasem pomagał też w ucieczkach z tego piekła na ziemi. Gdy gestapo postanowiło się z nim rozprawić, uciekł. Jeszcze przed końcem wojny został jednak złapany i oczekiwał w Berlinie na rozstrzelanie. W ostatnich dniach „tysiącletniej Rzeszy” dostał w rękę karabin i jako członek Volkssturmu miał bronić Berlina. W czasie walk natknął się na zabitego polskiego żołnierza i przeszukawszy go, trafił na dokumenty na nazwisko Bronisław Żołnierowicz, urodzony pod Wilnem w 1913 roku. Tego dnia „zginął” Edward Lubusch, a „powtórnie się narodził” Bronisław Żołnierowicz. I ten właśnie pojawił się u swojej żony Hildegardy w Wadowicach i przeniósł się najpierw w Poznańskie, a następnie do Jeleniej Góry. Żył tutaj jako Polak, a splot nieoczekiwanych okoliczności sprawił, że ujawniwszy doskonałą znajomością języka niemieckiego, stał się przewodnikiem po Karkonoszach w biurze Orbisu. Życie w strachu miało jednak swoją cenę. Gdy jego córka zaszła w ciążę i ogłosiła, że chce wziąć ślub z oficerem jeleniogórskiej szkoły wojsk radiotechnicznych, rodzice zmusili ją do zaniechania tego pomysłu, a dziecko po urodzeniu zostało oddane do adopcji.

Edward Lubusch vel Bronisław Żołnierowicz ostatecznie zmarł w 1984 roku, a jego ciało spoczęło na cmentarzu w Jeleniej Górze. Kręcony dokument ma przypomnieć szerszej widowni o niezwykłym życiu jeleniogórzanina.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama