Nowy numer 37/2021 Archiwum

On dalej jest moim wychowawcą

Do Legnicy przyjechali mężczyźni, których uczył błogosławiony męczennik.

Wsobotę 26 czerwca w klasztornej kaplicy franciszkanów z parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Legnicy odbyła się Msza św. w 30. rocznicę matury klasy przez rok prowadzonej przez bł. o. Zbigniewa Strzałkowskiego. Eucharystię sprawowali absolwenci o. Bogusław Czuryło (misjonarz pracujący w Boliwii), ks. Mariusz Szymański (proboszcz parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Świeradowie-Zdroju) oraz o. Józef Szańca OFM Conv, wieloletni gospodarz tutejszych placówek Niższego Seminarium Duchownego i Liceum Ogólnokształcącego.

– Pragnę podziękować błogosławionym ojcom za ich opiekę i pomoc, które wyraźnie czułem zawsze, a szczególnie w chwilach trudniejszych – rozpoczął o. Szańca, który tłumaczył, że obecność w Legnicy zawdzięcza jednemu z nich.

– Dwa razy pisałem do prowincjała, że nie podejmę się tego dzieła. Uważałem, że jest to dla mnie za trudne. W pewnym momencie jednak podszedł do mnie o. Zbigniew, który z radością powiedział: „Jeśli taka jest wola Boga, to na pewno damy radę!”. Widząc w jego oczach tę wiarę, wycofałem swoją decyzję – dodał o. Józef. Również wychowankowie bł. Zbigniewa Strzałkowskiego wspominali sytuacje z codziennego życia. – Pamiętam, że kiedy zgubiłem legitymację szkolną i podszedłem na pewniaka, by wyrobić nową, usłyszałem: „Nie, kolego, daj ogłoszenie do prasy, pomartw się trochę, potem wyrobimy nową”. Uczył nas odpowiedzialności – wspomina Sebastian Bigos.

– Był twardym facetem, ale potrafił przy tym podejść do spraw z uczuciem i zrozumieniem. Kiedy ktoś zaczął narzekać na naszych kolegów, o. Zbigniew szybko wziął ich w obronę: „Zostawcie to mnie, to są moi chłopcy i ja ich wychowuję. Nie mówcie złego słowa, ja się tym zajmę” – opowiada pan Sebastian, który sam gromadzi również wspomnienia swoich kolegów. – Mieliśmy klucz do pokoju na strychu, gdzie do późnych godzin słuchaliśmy muzyki punkowej. Ojciec Zbigniew pięknie nas wtedy podszedł – wspomina w jednym z jego nagrań Zbigniew Roszkowski.

– Około północy nagle wywaliło korki. Kiedy poszliśmy je włączyć, on stał przed drzwiami z komunikatem „mam was” – śmieje się pan Zbigniew. Grzegorz Pietrukiewicz zapytany o wydarzenie, które szczególnie zapadło mu w pamięć, odpowiada: – Pamiętam, jak jeden z kolegów próbował niezdarnie robić pompki. Zbigniew poklepał go po plecach i powiedział: „Synu, pokażę ci, jak to się robi”, po czym padł na podłogę i dał nam pokaz szybkiego oraz dobrze wykonanego technicznie ćwiczenia – wspomina pan Grzegorz. Z opowiadań kolegów wyłania się obraz człowieka wymagającego od innych, ale przede wszystkim od siebie samego.

– Robił na nas duże wrażenie, ponieważ był wysportowany. Mnie jednak najbardziej imponował tym, że był konsekwentny. Dla młodego człowieka nie jest to jednak łatwe, bo zawsze liczy, że wychowawca zapomni o jakimś niedopełnionym przez niego obowiązku. Zbigniew nie zapominał. Jeśli coś powiedział, to tak musiało być – mówi pan Grzegorz. – Był ojcowski, szczególnie dla ludzi, którzy nie mieli ojców albo mieli takich, którzy się nimi nie interesowali. Potrafił wskazać drogę, pomóc. Dzięki niemu wiem, że świętość nie jest dla ludzi, którzy chodzą pół metra nad ziemią. Jest nim przecież człowiek, którego znałem – dodaje G. Pietrukiewicz. Ojciec Zbigniew Strzałkowski nie bez przyczyny otrzymał na misjach pseudonim „doktor”. Znał się jednak na chorobach nie tylko ciała, ale i ducha.

– Zawsze wiedział, co nam dolega. Potrafił rozpoznać nasze nastroje i rozumiał nas. Trudno było przy nim udawać – opowiada Tadeusz Dajczman. – Kiedy jest mi naprawdę ciężko, mówię: „Ojcze Zbigniewie, wspomóż. Ty mnie dobrze znasz”. Cały czas mam wrażenie, że on dalej jest moim wychowawcą – dodaje mężczyzna. Błogosławiony o. Zbigniew Strzałkowski pełnił funkcję wychowawcy klasy w roku 1987/1988. Warto nadmienić, że to samo NSD i LO ukończył kiedyś bł. o. Michał Tomaszek. Obaj ojcowie zginęli śmiercią męczeńską w Pariacoto w Peru, w 1991 r. Ich beatyfikacja miała miejsce 5 grudnia 2015 r.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama