Nowy numer 16/2021 Archiwum

Tysiące z nas

– Ta choroba nie jest tylko domeną osób słabych. Ona po prostu się przydarza – mówili eksperci podczas specjalnego panelu dyskusyjnego.

W Lubinie od 21 do 28 lutego odbywały się konferencje, wykłady i spotkania poświęcone walce z depresją. Najważniejsze wydarzenia miały jednak miejsce w zaciszu gabinetów lekarskich i terapeutycznych. Temu bowiem służył ten tydzień – by osoby zmagające się z objawami depresji albo obserwujące je u najbliższych mogły przyjść do specjalistów i skonsultować swoje spostrzeżenia.

O tym, jak to jest potrzebne, rozmawiano podczas specjalnego panelu dyskusyjnego w ramach II Tygodnia Walki z Depresją. Odbył się on 23 lutego (nagranie można odsłuchać i zobaczyć na stronie www.legnica.gosc.pl). Podczas tej rozmowy Mariola Kośmider z Dolnośląskiego Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży mówiła, że ich Centrum, działające od października 2020 roku, w ciągu trzech miesięcy działania przyjęło 600 pacjentów. – Do dzisiaj udzieliliśmy kilku tysięcy porad, a ponad 1000 osób zostało objętych opieką terapeutyczną. Przez ogromne zapotrzebowanie na nasze spotkania podjęliśmy decyzję o wydłużeniu godzin pracy Centrum. Już teraz jest kolejka na spotkania do specjalistów na przyszły rok – mówiła M. Kośmider.

Przedmówczyni wtórował Marcin Krzyżanowski, wicemarszałek województwa dolnośląskiego. Podkreślał, że to właśnie samorząd województwa jest ustawowo odpowiedzialny za dbanie o zdrowie psychiczne mieszkańców.

– Statystyki pokazują bardzo wyraźnie, że w dorosłym życiu aż jedna na cztery osoby, a więc także i osoby z Dolnego Śląska, bo przecież nie jesteśmy żadną wyspą, będzie miała większy bądź mniejszy kryzys zdrowia psychicznego. W tym także epizody depresyjne bądź depresję. Proszę sobie policzyć, o jakiej skali mówimy, jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkich mieszkańców Dolnego Śląska – mówił Marcin Krzyżanowski.

Samorząd województwa jest właścicielem szpitali psychiatrycznych i oddziałów w Złotoryi, Stroniu Śląskim, Wrocławiu, Lubinie czy Bolesławcu, a także ośrodka odwykowego w Czarnym Borze. – Tutaj trafiają pacjenci w najtrudniejszych sytuacjach, w najcięższym stadium choroby. Widzimy, że potrzeba odczarowywania chorób psychicznych. To są choroby jak wszystkie inne. One po prostu się przydarzają i jeżeli zobaczymy, że coś się dzieje, to trzeba pójść do lekarza – mówił samorządowiec.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama