Nowy numer 2/2021 Archiwum

Dostępni 24h na dobę

Jak wygląda służba kapelanów, kiedy szpitalne kaplice są zamknięte, pacjenci mają zakaz przemieszczania się między oddziałami, a po odwiedzeniu tych dla chorych na koronawirusa nie wolno im wstąpić na inne?

Swoją posługę w czasie pandemii przybliża ks. Dariusz Markowicz, kapelan szpitala w Jeleniej Górze. − Zależy jakie to wezwanie. Jeśli covidowe, to nawet nie mam jak (i przede wszystkim nie wolno mi) udzielić Komunii Świętej, bo jestem w potrójnych rękawiczkach – mówi kapłan. – Mogę zatem porozmawiać, wyspowiadać i udzielić namaszczenia chorych – dodaje duchowny.

Rzeczywistość, w której pracują kapelani, okazuje się niekiedy brutalna. − Coś, co dzisiaj jest czyste, jutro okaże się covidowe. Wystarczy, że przyjdzie jeden pacjent i nie powie, że miał kontakt albo jest zarażony i zaraz mamy zarażoną połowę oddziału. Zdarzają się czasem osoby, które po prostu kłamią – opowiada ks. Darek.

Reżim sanitarny nie może również ominąć duchownych. Jeśli kapelan odwiedził oddział covidowy, nie może później odwiedzić oddziału „czystego”. Dobrym rozwiązaniem jest wtedy współpraca duszpasterzy. − Pomagają mi księża, których mam w parafii. Do szpitala idziemy razem, ale na „covidówkę” wchodzę sam – tłumaczy ks. Roman Raczak, kapelan WSS w Legnicy. – Zakładam skafander, maskę, okulary, przyłbicę…. I w tym „kosmicznym” stroju pojawiam się zaraz na oddziale − śmieje się ks. Roman.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama