Nowy numer 3/2021 Archiwum

Niczego się nie boję

Wsparcie „z góry” to nie slogan, a realna życiowa pomoc. Wie o tym pani Barbara, która doświadcza jej od lat.

Zdrowie i życie Piotra, jak mówi Barbara Makuła, zawdzięcza wstawiennictwu świętych, swoich przyjaciół w niebie. Jej syn chorował wielokrotnie: ciężki nowotwór z nawrotem, gronkowiec, sepsa, stan krytyczny, paraliż… Aż trudno uwierzyć, że tyle komplikacji może przytrafić się jednemu człowiekowi. – Całe moje świadectwo walki o życie syna zostało zawarte w książce Doroty Łosiewicz „Cuda nasze powszednie”, zbiorze opisów kilkunastu uzdrowień, które działy się w zakamarkach szpitali i domów – opowiada pani Barbara. – Byliśmy w beznadziejnych sytuacjach. Lekarze mówili, że z takich rzeczy po prostu się nie wychodzi – dodaje.

Pełne zaufanie Bogu nie towarzyszyło jej od samego początku. – Gdy syn zachorował po raz pierwszy, byłam przerażona. Wewnętrzny paraliż, bezdech. Od kiedy jednak wybraliśmy się z synem na grób św. Jana Pawła II, a potem dostałam akt zawierzenia o. Dolindo „Jezu, troszcz się Ty!”, strach i beznadzieja nigdy do mnie nie wróciły – mówi pani Barbara.

Mama Piotra wspomina chwile w szpitalu, kiedy po początkowym sukcesie medyków, drobny, wydawać by się mogło, zabieg usunięcia nalotu z płuc doprowadził syna do paraliżu. Lekarze uznali, że sytuacja jest beznadziejna. Pani Barbara wierzy, że pomogły wówczas, jak i kilka razy przedtem, oleje św. Szarbela.

Syn pani Barbary od roku jest już zupełnie zdrowy, a ona sama twierdzi zdecydowanie: – Od kiedy mam akt zaufania i fantastycznych przyjaciół – św. Szarbela, św. Jana Pawła II, o. Dolindo, niczego już się nie boję. Dzieją się takie cuda i „zbiegi okoliczności”, których, nawet gdybym chciała, nie byłabym w stanie wymyślić.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama