Nowy numer 47/2020 Archiwum

Dobro na co dzień

Bohaterowie nie noszą peleryn. Jak zwykli ludzie odpowiadają na prośby o pomoc?

W czwartek 15 października w siedzibie Stowarzyszenia od Serca „Faustynka” odbyła się Gala Ludzi Dobrej Woli. Spotkanie było okazją do podzielenia się świadectwami czynienia dobra.

– Bardzo lubię pomagać, okazji jest sporo, niemal każdego dnia – mówił pan Jacek. – Pan Bóg dał otwartość na ludzi, bez względu na ich wygląd, płeć, stan trzeźwości. Pamiętam pewną sytuację: w Poniedziałek Wielkanocny zobaczyłem w kościele człowieka z bardzo pobitą twarzą, poszytego. Tak się złożyło, że dzień wcześniej oglądałem „Pasję” i miałem wrażenie, że do świątyni wchodzi Chrystus – dzielił się świadectwem pan Jacek, któremu udało się namówić początkowo skrępowanego gościa na przyjęcie pomocy. – Zabrałem go autem do domu, udostępniłem mu łazienkę. Ubranie, golenie, strzyżenie, paznokcie… I taki nowy sobie wyszedł – uśmiecha się pan Jacek.

Prowadząca spotkanie odczytała list – świadectwo napisane przez panią Barbarę: „W moim przypadku nie jest to nic szczególnego. Po prostu próbuję odpowiadać na wołanie o pomoc: zbiórki, kwesty itp. (…) W życiu codziennym są jednak różne sytuacje wymagające naszej interwencji. Zaczęłam dostrzegać innych ludzi, poprzednio niewidocznych dla mnie: np. sąsiada alkoholika i jego rodzinę, osoby nieporadne życiowo, chore, samotne – pisała kobieta. – Próbuję pomagać w miarę moich możliwości. Wiem, że nie robię tego na sto procent, trochę z obawy, jak zostanę oceniona przez innych” – pisała pani Barbara, którą podtrzymują jednak na duchu cytaty z „Dzienniczka” św. s. Faustyny, w których Jezus uspokaja zakonnicę, że sam zatroszczy się o wszystko.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama