Nowy numer 48/2020 Archiwum

Będzie trzęsło mniej

Specjaliści z kopalnianej stacji geofizyki górniczej w Oddziale Zakłady Górnicze Rudna otworzyli drzwi swojego ośrodka, by pokazać dziennikarzom ich codzienną, mało widoczną, a niezwykle ważną pracę.

Każda kopania musi posiadać zespół geofizyków, których zadaniem jest monitorowanie górotworu w miejscu wydobywania złóż. Wydobycie w kopalni ZG Rudna odbywa się na obszarze ponad 70 km kw. Sejsmolodzy do monitorowania pracy górotworu używają 40 czujników. Są one tak czułe, że byłyby w stanie wykryć drgania jeżdżących pod ziemią pojazdów, a nawet więcej – narzędzia wypadające z rąk górników. Po co to wszystko? Według danych KGHM w ciągu 50 lat jego funkcjonowania na powierzchnię ziemi zostało wydobytych aż miliard ton urobku, czyli wszelkiego rodzaju skał w których znajduje się ruda miedzi. Tej jest obecnie około 1,5 proc. w materiale wywożonym na powierzchnię. W zeszłym roku koparki wywiozły na powierzchnię 30 mln ton urobku. To sprawia, że tylko przed rokiem pod powierzchnią m.in. Polkowic, Trzebcza, Żukowic i Grodowca na głębokości około 1000 m zniknęło kilka milionów ton ziemi. Są to kilometry chodników, które wydrążone są w górotworach.

Gdzie zadrży?

– Ingerując w strukturę górotworu, naruszamy jego układ pierwotny. To musi prowadzić do generowania wstrząsów sejsmicznych. W ciągu całego roku nasza aparatura rejestruje około 20 tys. miniwstrząsów. Górotwór ciągle pracuje – mówi Eugeniusz Koziarz ze stacji geofizycznej.

Eksperci ze stacji śledzą dane z czujników 24 godziny na dobę. Dzięki temu w ciągu kilku sekund mogą się dowiedzieć, z dokładnością do kilku metrów, gdzie i z jaką energią doszło do zdarzenia w kopalni. Kopalnie to system setek kilometrów chodników, więc precyzyjne określenie miejsca i skali zdarzenia pozwalało nie raz i nie dwa uratować górnicze życie.

Te różnego rodzaju ruchy górotworu utrudniają życie także mieszkańcom miejscowości, pod którymi odbywa się wydobycie rudy miedzi. Trudne życie mają mieszkańcy Lubina i Polkowic. Co jakiś czas następuje minitrzęsienie ziemi, które potrafi nieźle rozkołysać budynki. Rzeczą powszechną są też szkody górnicze, które są niejako rachunkiem wystawianym przez naturę za wyrywanie miedzi z górotworu. Jednak, jak pokazują dane stacji, w Polkowicach z roku na rok powinno być ich coraz mniej.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama