Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pożegnanie, które uwalnia

Po kilku latach starań Lubin ma wreszcie miejsce, w którym rodziny mogą pochować dzieci martwo urodzone i pomodlić się za nie.

W czwartek 13 sierpnia w Lubinie odbył się pierwszy w mieście oficjalny pochówek martwo urodzonych dzieci. Najpierw o godzinie 14 w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa odbyła się Msza Święta w intencji rodziców po utracie, a następnie na starym cmentarzu komunalnym przy ul. Cmentarnej 2 zorganizowany został pochówek dzieci martwo urodzonych ze szpitala przy ul. Bema w okresie od 1 stycznia do chwili obecnej.

Jak podkreślał ks. Mariusz Jeżewicz SDB, wydarzenie to mogło się odbyć tylko dzięki życzliwości włodarzy miasta Lubin i miejscowego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Udało się stworzyć na cmentarzu mogiłę dla dzieci zmarłych przed narodzinami oraz postawić tam nagrobek. Podczas pierwszego pochówku w nowo przygotowanym miejscu pochowano sześcioro dzieci.

− Mamy w planach organizowanie pochówku ciał dzieci, których rodzice nie zabrali. Chcielibyśmy, żeby odbywało się to nie rzadziej niż raz na pół roku − mówi ks. Jeżewicz. − W czasie rozmów prowadzonych w sprawie organizacji tej uroczystości okazało się, że dawniej było sporo przypadków, kiedy kobiety po urodzeniu martwego dziecka nie odbierały jego ciała i nie organizowały pochówku. Jest to bardzo często otwarta rana w ich sercu, nie mogły bowiem pożegnać swojego dziecka. Wynikało to najczęściej z niedostatecznej wiedzy prawnej tych osób. Mamy nadzieję, że ta nasza inicjatywa, ten grób będzie miejscem, gdzie w symboliczny sposób rodzice będą mogli pochować swoje dziecko. Może przychodząc tutaj, będą mieli w sobie siłę, by nadać mu imię, może poprosić o przebaczenie, że w tym stresie i bólu nie dane było im zająć się odpowiednio ciałem dziecka − zastanawia się ks. Jeżewicz. Podkreśla, że jako kapłan słyszy często głosy o wewnętrznym bólu rodziców. − Każdy przeżywa to oczywiście na swój indywidualny sposób. Jedni potrzebują takiego miejsca, inni próbują o tym zapomnieć. Ale wiem, że to dobra inicjatywa, bo dzięki niej rozchodzi się informacja dla rodziców, których dziecko rodzi się martwe, że mogą nadać mu imię, poprosić o akt urodzenia i zgonu, że mogą je pochować. Nie ukrywamy, że pięknie byłoby, gdyby takich pogrzebów już więcej nie było. Żeby wzrosła świadomość rodziców i ich rodzin i żeby oni sami organizowali pochówki tych dzieci. W takiej najdalszej perspektywie jest w nas nadzieja, że będzie rosła świadomość w społeczeństwie, że to najmniejsze, dopiero rodzące się życie pod sercem matki to już jest w człowiek − mówi ks. Mariusz.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama