Nowy numer 39/2020 Archiwum

Wielki Odpust Krzeszowski

Ks. prałat Marian Kopko mówi o tym, co przyciąga pielgrzymów i turystów do Krzeszowa, i opowiada o rocznicowych uroczystościach.

Jędrzej Rams: Jest Ksiądz proboszczem, jednym zresztą z najbardziej znanych w diecezji legnickiej, a jednocześnie kustoszem diecezjalnego sanktuarium. Jak łączy Ksiądz te dwie funkcje?

Ks. prał. Marian Kopko: Czas mojej chyba największej aktywności to budowa kościoła parafialnego w Polkowicach. Kiedy 12 lat temu przechodziłem do Krzeszowa, w moim posługiwaniu kapłańskim bardzo dużo się zmieniło. Mam na myśli codzienność pracy parafialnej, czyli to, że wszelkie prace budowlane czy konserwatorskie zostały mi „odebrane”. Za namową biskupa i księdza kanclerza została powołana fundacja Europejska Perła Baroku. Są tam fachowcy od spraw budowlanych, od pozyskiwania pieniędzy. Żartobliwie mawiam, że „Kopko nie może nic po swojemu wymyślić”. Ale ja się z tego cieszę, bo mogę więcej czasu przeznaczyć na działania typowo duszpasterskie. Po to przecież zostałem księdzem, teologiem.

Które działania duszpasterskie w diecezjalnym sanktuarium są najważniejsze?

Pilnujemy w Krzeszowie pięknej liturgii i konfesjonału. Ks. prałat Ludwik Solecki przyszedł do nas jako ksiądz rezydent do współpracy. Powiedział mi po dwóch miesiącach: „Księże kustoszu, przez dwa miesiące wyspowiadałem tutaj więcej osób niż przez dwa lata w mojej poprzedniej parafii”. Pielgrzymi chcą się u nas wyspowiadać i przyjąć Komunię Świętą. W ten sposób zyskują odpust zupełny. Wielu po spowiedzi rusza na kolanach dookoła ołtarza przed ikonę Matki Bożej Łaskawej. To robi ogromne wrażenie nawet na mnie – a mam przecież za sobą 39 lat kapłaństwa. Teraz, podczas epidemii, faktycznie przyjeżdżało do nas mniej ludzi. Ale przez lata na Mszach Świętych udzielaliśmy pielgrzymom indywidualnych błogosławieństw przed ich wejściem na drogę pokuty. Nieraz trwało to nawet pół godziny.

W sanktuarium szczególnie silne są grupy różańcowe.

Z nadania księdza biskupa seniora Stefana Cichego jestem odpowiedzialny za Żywy Różaniec. Powstała u nas grupa Nieustannego Różańca. Zapisy organizujemy przez internet. W tym momencie jest nas prawie 400! Każdy modli się przez godzinę w ciągu tygodnia. Ja sam od początku wyznaczyłem sobie czas w nocy z niedzieli na poniedziałek, od północy do godziny pierwszej. Na początku myślałem, że będzie to trudne, a jest jak… powietrze. Trudno bez tego funkcjonować. Czas szybko mija – klękam, modlę się na różańcu, czytam Pismo Święte… Nie wiadomo, kiedy ta nocna godzina mija. To nie tylko moje odczucia – podczas rekolekcji dla członków Żywego Różańca uczestnicy mi mówią, że ta modlitwa daje im siłę do życia i działania.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama