Nowy numer 39/2020 Archiwum

Męczennik ciągle nieznany

Tuż przy kościele parafialnym w Ocicach powstała niewielka izba pamięci kapłana, który oddał swoje życie za Polaków.

Wzór kapłana

W izbie pamięci znajduje się mnóstwo pamiątek, które są związane z ks. Antonim; w pierwszym rzędzie ornaty i kapa oraz inne przedmioty używane przez niego w kościele parafialnym w Gumjerze. Są różańce ofiarowane przez kapłana wiernym, dyplomy potwierdzające uroczystość I Komunii Świętej, modlitewniki, zdjęcia, reprodukcje, dokumenty, spisane wspomnienia, a także albumy o życiu Polaków w Bośni na przełomie XIX i XX wieku.

Wszystkie te przedmioty są niemymi świadkami świata, który powoli odchodzi. Przez prawie 50 lat tylko mieszkańcy kilku wsi dookoła Ocic przechowywali pamięć o ks. Antonim. Był dla nich jak kotwica, która nie pozwalała im zapomnieć o bośniackim okresie ich życia. Jego postawa przypominała też, że dobry kapłan oddaje życie za swoje owce.

Ks. Stefan Dombaj, którego tato był Chorwatem i mieszkał w Gumjerze, opowiada o ks. Antonim: − To był święty kapłan. Od małego chciał iść tą drogą. Kształcony w szkole jezuickiej, potem franciszkańskiej, był nazywany przez kolegów z roku „świętym Antonim”. Koledzy dawali świadectwo, że on pierwszy przychodził do kaplicy na adorację Najświętszego Sakramentu i ostatni z niej wychodził. Często modlił się późno w nocy, godzinami. Miał 29 lat, gdy zginął. Wcześniej ofiarnie służył parafianom, dla których uczył się języka polskiego. Szybko zaskarbił sobie szacunek wśród miejscowych, i to nie tylko wśród parafian. Potrafił pójść do partyzantów i stanąć w obronie porwanych Serbów – udało mu się przekonać dowódcę, by ich uwolnił. Sprzeciwiał się demoralizacji, nocnym hulankom i zakrapianym zabawom, podpadł więc tym, którym zależało na zniszczeniu przeciwników. Partyzanci postanowili uderzyć w młodych księży, tych najbardziej zaangażowanych, ofiarnych. Ksiądz Antoni był jednym z pierwszych, którzy zostali zastrzeleni. Jego decyzja o pozostaniu z parafianami nie była spowodowana impulsem, ale, jestem o tym głęboko przekonany, wynikała z ogromnej zażyłości z Jezusem. Ta musiała się narodzić z tych godzin przed Najświętszym Sakramentem – mówi ks. Stefan.

– Mam takie poczucie, że skoro dzisiaj też uderza się w kapłanów, nadszedł trudny czas dawania świadectwa wiary i „pozostania z owcami do końca”. Kościół, wynosząc pewne osoby na ołtarze, zawsze pyta o aktualność świadectwa ich życia. Poznając historię księdza Antoniego Dujlovicia, wiele razy myślałem o tym, że dla mnie jest on przykładem dojrzałego kapłana. I wiem, że jest wspaniałym wzorem także dla innych – mówi ks. Dombaj.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama