Nowy numer 39/2020 Archiwum

Męczennik ciągle nieznany

Tuż przy kościele parafialnym w Ocicach powstała niewielka izba pamięci kapłana, który oddał swoje życie za Polaków.

Kilka dni przed 77. rocznicą zamordowania sługi Bożego ks. Antoniego Dujlovicia drzwi izby pamięci w Ocicach, która powstała na jego cześć, były szeroko otwarte. Przyjechała tu s. Magdalena Karaban ASC, by doglądać szczegółów tworzącej się wystawy poświęconej ks. Antoniemu.

Powstanie tego miejsca wymagało wielu lat zabiegów i próśb. Jednak, jak mówi siostra adoratorka Krwi Chrystusa, było ono potrzebne, ponieważ obecnie trwa postępowanie mające oficjalnie doprowadzić do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego ks. Antoniego Dujlovicia. Nie byłoby o takim postępowaniu mowy, gdyby nie działania i pamięć polskich przesiedleńców z Bośni, którzy po II wojnie światowej za sprawą decyzji komunistów radzieckich, polskich i jugosłowiańskich zostali rzuceni na tereny Dolnego Śląska. Wśród nich byli mieszkańcy Gumjery, polskiej wsi w Bośni, którzy przywieźli ze sobą nie tylko dzwon z gumjerskiego kościoła czy tamtejsze szaty liturgiczne, ale przede wszystkim żywą pamięć o chorwackim kapłanie, ks. Antonim, który oddał za nich swoje życie.

Krew na piasku

W nocy z 10 na 11 lipca 1943 roku wydarzyła się dramatyczna historia. Do drzwi plebanii ks. Antoniego Dujlovicia, młodego, niespełna 30-letniego kapłana, proboszcza rzymskokatolickiej parafii w Gumjerze, zapukali partyzanci. Zabrali go ze sobą. Nad ranem jego ciało znaleziono niedaleko kościółka. Od samego początku polscy parafianie wiedzieli, że mają do czynienia z męczennikiem. Kapłan wielokrotnie był ostrzegany przed partyzantami. Miał możliwość wyjazdu w spokojniejszy rejon pracy duszpasterskiej, jednak nie chciał opuścić swoich owiec, bo − jak pisał w liście do przyjaciela − dobry pasterz swoich owiec nie opuszcza.

Siostra Magdalena doskonale pamięta krew kapłana wsiąkającą w piasek, którą zobaczyła jako mała dziewczynka. – Wszyscy nabożnie omijali miejsce jego męczeńskiej śmierci. Dla nas on już wtedy był w niebie. Jego krew na wzór Chrystusa została wylana za nasze życie. Ksiądz Antoni nie zdezerterował. Pozostał z nami do końca. Może to właśnie on wymodlił nam powołanie do Zgromadzenia Adoratorek Krwi Chrystusa? Mówię tak, bo z mojej szkolnej klasy z Gumjery jeden chłopak został księdzem, a aż cztery dziewczyny wstąpiły do tego zgromadzenia, które tak bardzo czci Krew Chrystusa wylaną na krzyżu dla naszego zbawienia – mówi siostra.

Polskie ślady

Polacy zostali wypędzeni z Bośni. Wyjeżdżając, zabrali z Gumjery dzwon, szaty liturgiczne, paramenty i… pamięć o ks. Antonim. Władzę w Bośni przejęli na 50 lat komuniści. Polskie wsie zostały zrównane z ziemią. Dzisiaj niezwykle trudno jest znaleźć jakikolwiek ślad polskiej obecności. Przed kilkoma laty ordynariusz diecezji Banja Luka bp Franjo Komarica odwiedził Gumjerę. Dzięki Serbom, którzy w pobliżu ruin kościoła kopali studnię głębinową, udało się odnaleźć fragment posadzki kościoła. Biskup Franjo Komarica ofiarował wówczas kawałek kafla z posadzki polskim siostrom adoratorkom.

Kontakt między biskupem a Polakami spod Bolesławca odżył w latach 90. XX wieku. Z czasem diecezja Banja Luka podjęła studia nad ludźmi Kościoła, którzy stracili życie w czasie II wojny światowej i w czasie tzw. wojny na Bałkanach. Tak trafiono m.in. do Ocic, gdzie pamięć o ks. Antonim Dujloviciu była wciąż żywa. Tutaj spisano wspomnienia o dobroci kapłana, jego ofiarności czy ratowaniu Serbów przed partyzantami. Tutaj także żyli nie tylko chrzczeni przez niego, ale i jego chrześniacy, ponieważ zdarzało się, że kapłan trzymał polskie dzieci do chrztu, gdy była taka potrzeba.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama