Nowy numer 32/2020 Archiwum

Maryjo, znajdź mi żonę…

Historia Ewy i Pawła jest świadectwem, że warto modlić się o dobrą żonę lub męża. Nawet jeżeli trzeba przejść na piechotę setki kilometrów.

W sobotę 13 czerwca w kościele pw. Matki Bożej Królowej Polski w Polkowicach Ewa i Paweł udzielili sobie sakramentu małżeństwa. Mówią, że nie byłoby tego ślubu, gdyby nie Ta, która króluje w ołtarzu głównym polkowickiej świątyni – Czarna Madonna.

Jeszcze samotni

Ewa kilkukrotnie pielgrzymowała na Jasną Górę. Życie pisało swoje scenariusze, dlatego nie udawało się jej to co roku, ale trzy lata temu postanowiła znowu wyruszyć. – Szłam z intencją poznania męża. To nie jest łatwe – wytrwać w takiej modlitwie kilka lat. Bo gdy się modlimy, mamy takie przeświadczenie, że to, o co się modlimy, powinno się wydarzyć natychmiast. A kiedy się nie wydarza, pojawiają się pytania o powołanie do życia w rodzinie, o to, czy może coś ze mną jest nie tak – opowiada Ewa.

Paweł sprawę znalezienia żony postawił mocno przed Bogiem, przez ręce Maryi, podczas zeszłorocznego przygotowywania do I Pieszej Pielgrzymki Lubin–Gietrzwałd. Bagatela, 555 km! – Tamtą pielgrzymkę poświęciłem jednej intencji – żeby znaleźć dobrą żonę – jedyną, piękną, wierzącą... To nie było łatwe, ale wiedziałem, że dzięki temu wysiłkowi Matka Boża przygotowywała mnie do tego… Czułem, że ta modlitwa nie pozostanie jałowa – mówi mężczyzna. Pielgrzymka do Gietrzwałdu zakończyła się 27  czerwca 2019 roku. Paweł wykorzystał na nią cały swój urlop. Mimo wszystko chciał chociaż na chwilę ruszyć też na szlak z Legnicy na Jasną Górę. Coś go tam ciągnęło… Wziął więc dwa dni urlopu na żądanie. Trzeciego dnia miał rozpocząć pracę dopiero o godz. 23, na nocnej zmianie, więc mógł spokojnie przewędrować trzy dni.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama