Nowy numer 42/2020 Archiwum

Rodzinna historia ze Szkaplerzną w tle

– Cieszę się, że dowiedziałem się czegoś więcej o rodzinie. A to jest prawdziwy skarb. I ja wiem, że to znowu Matka Boża zadziałała – mówi Władysław Kwaśnik, repatriant z Bośni, który dzięki ustaleniom krakowskiej genealog i artykułowi w „Gościu Legnickim” poznał losy swoich krewnych.

Prawie rok temu na łamach „Gościa Legnickiego” opisywaliśmy historię kultu Matki Bożej Szkaplerznej w Parzycach – w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Zebrzydowej. Kult ten został tam zaszczepiony po II wojnie światowej wraz z przyjazdem na te ziemie polskich repatriantów z Bośni. To oni przywieźli zwinięty w rulon obraz, który dzisiaj króluje w niewielkiej kaplicy pośrodku Parzyc.

Chroniła i wspierała

Przyjezdnymi byli potomkowie Polaków z Galicji, Małopolski Wschodniej, a także Wołynia, którzy na przełomie XIX i XX wieku wyjechali za chlebem na tereny obecnej Bośni i Hercegowiny. Były to wówczas ziemie podlegające wpływom cesarstwa austro-węgierskiego. Polacy jechali tam praktycznie z niczym.

Rok temu w opowieści tych, którzy pamiętają z dzieciństwa przejazd z Bośni do Polski, nie raz i nie dwa pojawiało się wspomnienie obrazu Matki Bożej. Już w 1902 roku zawisł on w niewielkim drewnianym kościółku w miejscowości Rakovac. Wznieśli go Polacy, by mieć gdzie się modlić na niedzielnych Eucharystiach. Tuż przed wybuchem II wojny światowej społeczność polska okrzepła na tyle, że postawiono murowany kościół. W nim też Polacy umieścili obraz Matki Bożej Szkaplerznej. Bo Ona, jak mocno w to wierzyli, chroniła i wspierała ich na tej odległej od Polski ziemi.

Gdy przyszedł czas wyjazdu do Polski, znowu spakowali to, co mieli, i postanowili wyjechać. Zabrali ze sobą obraz. Jak wspomina Władysław Kwaśnik, do kościoła weszli dwaj kilkunastolatkowie – Władek Dolecki i Jasiek Rzeźnicki, wycięli nożem obraz z ram w ołtarzu głównym, zwinęli i pobiegli do ruszającego transportu. – Razem jechaliśmy w wagonie do Polski. Podróż trwała 9 dni. Gdy przyjechaliśmy już do Parzyc, wyciągnęliśmy obraz, oprawiliśmy go w ramy. Pamiętam pierwszy odpust, 16 lipca. To był 1946 albo 1947 rok. Nie było jeszcze wtedy kaplicy, więc obraz został wystawiony w miejscowej szkole, na korytarzu. Pamiętam, że tam, w szkole, ksiądz odprawił nam Mszę Świętą odpustową – wspomina W. Kwaśnik.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama