Nowy numer 39/2022 Archiwum

Krzysztof i jego różańce

Dzięki nietypowej pasji trzeźwy alkoholik stara się pomóc córce.

Różańce

– Pewnej nocy zbudziłem się ze słowami: „Zrób coś!”. Miałem w domu zepsutą matę samochodową i pomyślałem, że szkoda by było ją zmarnować. Wpadłem na pomysł, by z kulek tworzących matę stworzyć różaniec – mówi pan Krzysztof, który od tamtej chwili własnoręcznie wykonał już ok. 3 tys. dużych i 800 małych różańców. – Nigdy nie potrafiłem siedzieć bezczynnie. Chciałem też w jakiś sposób podziękować Bogu za moją trzeźwość, stąd pomysł, by nieść przesłanie trzeźwości po całej Polsce – mówi.

Swoimi różańcami zaczął obdarowywać innych. – Postanowiłem, że otrzymają je wszyscy polscy biskupi, ale nie tylko – pan Krzysztof pokazuje podziękowania od papieży Benedykta XVI, Franciszka, ale również z kancelarii obecnego prezydenta RP i premiera, Trubadurów oraz Anny Dymnej.

Twórca różańców nie spodziewał się jednak, że życiowa pasja może w przyszłości pomóc jego rodzinie.

Choroba córki

– 10 lat temu Agnieszka wylądowała w szpitalu. W pracy zaczęła boleć ją ręka. Ból był tak silny, że krzyczała. Straciła czucie w jednej ręce, następnie w drugiej. Później w nogach. Została zawieziona do legnickiego szpitala, w którym, dzięki Bogu, znalazł się ostatni zastrzyk zapobiegający dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa – tłumaczy pan Krzysztof, który dodaje, że córka przeszła później specjalistyczne badania wykluczające chorobę genetyczną. – Jej przypadek był w pierwszy w Polsce. Dziś są już kolejne osoby z tymi samymi objawami, ale dalej nie wiadomo, co to jest. – Rozmawialiśmy z jednym z profesorów. Powiedział: „Możecie szukać przyczyny, ale nic to nie da. Wirus jest jak wicher, przychodzi, narobi szkód i znika” – wspomina pan Krzysztof.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy