Nowy numer 27/2020 Archiwum

Wierzą, że trzeba iść

Znowu ruszyli, by przejść całą Polskę z Maryją.

Przed rokiem kilkunastu śmiałków ruszyło na początku czerwca w najdłuższą zorganizowaną pieszą pielgrzymkę z diecezji legnickiej. Miejscem startu był Lubin. Koniec zaś znajdował się w odległym o ponad 500 km Gietrzwałdzie. Dotarli na odpust ku czci Matki Bożej, która ukazała się tam polskim dzieciom przed 150 laty. To jedno z zaledwie kilkunastu objawień Matki Bożej w historii Kościoła, które zostały oficjalnie uznane. Obok Gietrzwałdu są to m.in. Fatima, Lourdes czy La Salette.

Do przejścia mieli aż 555 km niełatwej, specjalnie wytyczonej drogi. Na tej trasie znalazło się aż 10 sanktuariów Matki Bożej. – Tak musiało być, bo rozeznaliśmy przynaglenie ze strony Maryi, by ich nie omijać, by tak wyznaczyć trasę, aby idąc przez Polskę, jak najczęściej modlić się w Jej sanktuariach − mówi Piotr Socha, organizator. – Naszą misją było głoszenie orędzia Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, jakie zostawiła Polakom. Tak odczułem to ja, ale także pozostali uczestnicy wędrówki. Nie szliśmy dla siebie, ale szliśmy, ponieważ czuliśmy, że Matka Boża chce przypomnieć Polakom o swoich słowach do naszego narodu. Niektórzy napotkani przez nas ludzie byli kiedyś w Gietrzwałdzie, jednak zdecydowana większość nie słyszała o tym sanktuarium. Na trasę zabraliśmy 500 specjalnie wydrukowanych obrazków z kopią gietrzwałdzkiego obrazu i modlitwą. Rozdalibyśmy nawet i dwa razy tyle, ale w pewnym momencie musieliśmy je nieco oszczędzać – opowiadał Piotr.

W tym roku podjęcie decyzji o wyruszeniu było łatwe. Pielgrzymi przed rokiem dotarli na miejsce na uroczystości rocznicy pierwszego objawienia Matki Bożej, czyli 27 czerwca. Tam spotkali się z miejscowym ordynariuszem abp Józefem Górzyńskim. Tam zdeklarowali się, że aż do następnego okrągłego jubileuszu, który wypada w 2027 roku, rokrocznie będą przychodzić do sanktuarium w Gietrzwałdzie. W marcu bieżącego roku, pod koniec przygotowań, pojawiły się ograniczenia związane z epidemią. Dlatego organizatorzy, monitorując zmiany w obostrzeniach, postanowili wyruszyć w sposób zgodny z wytycznymi sanepidu. Podzieli się więc na dwie mniejsze grupy, tak by w każdej było tylko kilku pielgrzymów. W czasie marszu będą zachowywali przepisowe odległości między sobą. Jak sami mówią, całe szczęście, że szlak w 70 proc. wiedzie lasami, drogami między polami, łąkami. Miast na trasie praktycznie nie ma.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama