Nowy numer 47/2020 Archiwum

Odmowa, kwiaty i gołąb

Budowa papieskiego ołtarza to rzecz arcytrudna. Opowiada o tym architekt Jerzy Skupień.

Ostatecznie okazało się, że pracowała tam armia specjalistów…

Tempo prac było ogromne. Nie było czasu na tygodniowe narady, dywagacje. To była nieustanna współpraca, ciągłe przesyłanie poprawek, dopisków, nowych rysunków. Proszę sobie wyobrazić, że na projekcie został narysowany gołąb, symbol Ducha Świętego. Ot, kilka kresek. Na rysunku, banał, kilka centymetrów. W rzeczywistości – kilkanaście metrów wielkości. Miał go stworzyć dekorator z teatru. Jego pierwsze pytanie brzmiało: „Jaki kolor?”. Dla nas to było obojętne, ale dla niego istotne, bo od tego uzależniał materiał, z którego będzie tworzony gołąb. Mówię o tym, bo każdy z nas, specjalista w danej dziedzinie, myślał swoimi kategoriami. Wszystko trzeba było ze sobą pogodzić. Co do zaangażowania wielu osób, to proszę sobie wyobrazić, że kilka lat po wizycie papieża spotkałem koleżankę, która, jak się okazało, odpowiadała za stworzenie przepięknego kobierca z kwiatów u stóp ołtarza. Patrzyłem na niego wielokrotnie, a nigdy nie pomyślałem, że faktycznie ktoś musiał zaprojektować i nasadzić te tysiące kwiatów! Tak samo zapewne było z herbami, muzyką, celebracją liturgii, zabezpieczeniem medycznym…

Czy ma Pan świadomość, że należy Pan do bardzo wąskiej grupy architektów na świecie, którzy noszą miano „konstruktorów papieskich ołtarzy”?

W sumie to chyba tak jest. Ma pan rację. Łapałem się później na tym, że obserwując różne ołtarze podczas wizyt papieża, zwracałem przede wszystkim uwagę na ich konstrukcję. Niektóre były genialne. Myślę jednak, że my nie mamy się czego wstydzić. Oceniam oczywiście nie tylko efekt wizualny, ale i to, czego nie widać gołym okiem, czyli konstrukcję. Każdy taki ołtarz jest jak suknia ślubna. Zachwyca tylko raz. Nasz ołtarz jednak został użyty dwa razy, i to z powodzeniem. Powstał z niego przecież kościół pw. św. Wojciecha w Legnicy. Myślę sobie, że układanie wszystkich elementów do wizyty papieża przez bp. Tadeusza Rybaka, było swoistym chodzeniem na wysoko rozpiętej linie. Ale się udało! Mówię to z perspektywy wielu lat. Przygotowanie wizyty papieskiej było największym chyba wydarzeniem organizacyjnym w prawie już 30-letniej historii diecezji legnickiej. Może nie najtrudniejszym, ale nieporównywalnym do niczego, najbardziej nietypowym.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama