Nowy numer 47/2020 Archiwum

Lekcje z korzeniem królów Judy

Ksiądz Łukasz Kutrowski opowiada o kulcie opiekuna Pana Jezusa, który w krzeszowskim opactwie zaszczepił opat Rosa, pobożności baroku i modlitwach do świętego patrona.

Jędrzej Rams: Zbliża się uroczystość współpatrona naszej diecezji. Dlaczego akurat św. Józef jest tak wielką figurą w naszym śląskim Kościele?

Ks. Łukasz Kutrowski: Zapewne był od początku, razem z innymi świętymi, jednak na pewno wzrost jego kultu, a więc i znaczenia rozpoczyna się od opata Bernarda Rosy, cystersa z Krzeszowa. To on przeszczepił kult Opiekuna Zbawiciela w postaci Bractwa św. Józefa z arcybractwa istniejącego w opactwie cysterskim Lilienfeld w Austrii. Bractwo powstało w Krzeszowie dokładnie 19 marca 1669 roku. Od samego początku zrzeszało ono zakonników, duchownych diecezjalnych i świeckich ze znakomitych rodów czy wysokich profesji, ale i prostych chłopów i mieszczan.

Czy wiemy, po co opatowi Rosie potrzebny był św. Józef?

Bernard Rosa zapragnął założyć Bractwo, by ożywić pobożność, a zatem i wiarę na Śląsku. Powstał statut Bractwa, a w nim zostały zapisane prawa i obowiązki, ale i przywileje duchowe. Proszę sobie wyobrazić, że w statucie zapisany był obowiązek cotygodniowego uczestniczenia w niedzielnej Mszy św. i przyjmowanie na niej Komunii Świętej.

Czyli robienie czegoś, co 300 lat temu oczywiste nie było.

Dokładnie tak! No i dalej – mieli obowiązek codziennej modlitwy i spowiadania się raz w miesiącu! Dodatkowo musieli raz w miesiącu zamówić Mszę św. za zamarłych członków Bractwa. Jego członkowie musieli też spotykać się w dni świąteczne, m.in. w święto zaślubin Józefa z Maryją (23 stycznia), 19 marca, a także w Patrocinium Sancte Josephe, obchodzone w trzecią niedzielę po Wielkanocy. Kładziono też ogromny nacisk na wspieranie dobroczynne braci z Bractwa. Głównymi przywilejami, jakie wynikały z członkostwa w Bractwie, były możliwości zyskiwania odpustów cząstkowych i zupełnych dzięki wykonywaniu zapisów statutu. W szczytowym okresie Bractwo liczyło 100 tys. członków. Samych mężczyzn, więc proszę sobie wyobrazić, ile rodzin, parafii czy zakonów było objętych kultem Opiekuna Zbawiciela!

Czy można mówić o śląskiej duchowości józefowej?

Były konkretne modlitwy za przyczyną św. Józefa, które opat Rosa spisał i wydał w modlitewniku „Grüssauisches Josephbuch”, czyli „Krzeszowska książka św. Józefa”. Znajdują się w niej modlitwy m.in. opata Rosy, ale i Angelusa Silesiusa. Są to pieśni, modlitwy, koronka, a także Różaniec do św. Józefa. Była to pobożność bardzo bogata. Ona wynikała też z ogromnego bogactwa krzeszowskiego opactwa, dzięki czemu cystersi mogli zapłacić wielu artystom za tworzenie przez nich różnego rodzaju modlitw, utworów muzycznych, dzieł malarskich. Wśród tych dzieł znajdujemy chociażby Msze ku czci św. Józefa, ofertorium, hymn, a także litanie czy nawet arię! Znamy 5 litanii i każda została stworzona przez innego autora. Jednym z nich jest Chorwat, paulin o. Amandus Iwanschiz. Co ciekawe, wiele jego dzieł znajduje się w klasztorze na Jasnej Górze.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama