Nowy numer 3/2021 Archiwum

„Adoptuj” chorego

– Prawie wszystkie nasze dzieła funkcjonują 24 godziny na dobę i 365 dni w roku. Wierzymy w konsekwencję. Ona przynosi wielkie owoce – mówi ks. Robert Serafin z Caritas Diecezji Legnickiej.

Wydaje się, że wyliczenie dobra, jakie rodzi się z codziennej, mozolnej pracy pracowników i wolontariuszy Caritas, jest zadaniem wymuszającym opisanie szczelnymi ramami słów i zdań czegoś, co słowom się wymyka. Warto jednak podjąć tę próbę, ponieważ Caritas Diecezji Legnickiej jest marką, w którą warto inwestować i z którą warto się utożsamiać.

Co robimy

W rozmowie z ks. Robertem Serafinem, dyrektorem tej instytucji, bardzo często przewija się stwierdzenie, że działania legnickiej Caritas są prowadzone systematycznie, konsekwentnie i nieprzerwanie. – Niektórzy mnie pytają, co Caritas Diecezji Legnickiej robi. Trudo mi odpowiedzieć, ponieważ trudno mi mówić w kółko o tym samym. Mówimy przecież o 120 chorych podlegających naszej opiece w zakładach opieki leczniczej w Legnicy i Jeleniej Górze. Mówimy o zatrudnionych tam ludziach. Mówimy o stałej posłudze trwającej dzień po dniu przez wiele lat. To nie jest coś, co dzieje się na zasadzie akcji, chociaż takie też są, my wierzymy w systematyczność. Proszę spojrzeć – prowadzimy Dom Księży Emerytów, Warsztaty Terapii Zajęciowej w Legnicy i Jeleniej Górze, Zakład Aktywizacji Zawodowej, poradnię rehabilitacyjną. Wszystkie te działania są nastawione na długoletnią i wszechstronną pomoc osobom, które ufając nam, zamieszkały w ich murach albo codziennie tam przychodzą. Na część z naszych działań pozyskujemy pieniądze z funduszy celowych różnych agend państwowych, ale na część musimy sami wypracować środki – mówi ks. Robert Serafin, dyrektor legnickiej Caritas.

Opieka i odpowiedzialność

Najbardziej widoczną posługą Caritas jest opieka nad ludźmi chorymi w zakładach opieki leczniczej w Jeleniej Górze i Legnicy. Ona pociąga za sobą najwięcej sił i energii pracowników Caritas. – Skoro ich przyjęliśmy, wzięliśmy na siebie odpowiedzialność za komfort ich życia. Mają więc nie tylko opiekę medyczną czy kontakt z innymi ludźmi, ale również opiekę duchową, przez codzienne sprawowanie Eucharystii, spowiedź, sakramenty. Mogę śmiało powiedzieć, że gdy będę kiedyś odchodzić z tego świata, to nie miałbym nic przeciwko temu, żeby stało się to w takim domu. Dlaczego? Proszę sobie wyobrazić, że odchodzące tam osoby są otaczane potężną modlitwą wszystkich mieszkańców, którzy towarzyszą im modlitwą, ale także obecnością. I choćby dla takiej pomocy w chwili przejścia do tamtego świata warto jest prowadzić ten dom – mówi ks. Robert.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama