Nowy numer 47/2020 Archiwum

Pomoże zjednoczenie

100 tys. turystów to dużo czy mało? To zależy. W Krzeszowie mówią, że mało, i podkręcają tempo promocji sanktuarium.

Przełom starego i nowego roku jest w branży turystycznej czasem lekkiego zwolnienia i przygotowań do nowego sezonu. Branża nigdy nie śpi, jednak prawdziwy ruch turystyczny związany jest z cieplejszą pogodą i oczywiście – z czasem wolnym. Niewątpliwie największą atrakcją turystyczno-religijną w diecezji legnickiej jest kompleks dawnego opactwa cysterskiego w Krzeszowie. Każdego roku zjeżdża tam ponad 100 tysięcy osób. Jednak, jak mówią zarządzający obiektem, ciągle pozostaje niedosyt.

– Pojawiają się czasami głosy o zastoju w turystyce, o zahamowaniu ruchu turystycznego na Dolnym Śląsku. Dane statystyczne mówią jednak jednoznacznie, że ruch turystyczny ciągle rośnie. Polacy chcą ruszać się z domu, chcą zwiedzać, uprawiać sporty – mówi Jacek Trybuła z krzeszowskiego sanktuarium. Zarządzający europejską perłą baroku widzą w tym szansę rozwoju nie tylko Krzeszowa, ale całego powiatu kamiennogórskiego. Jest on wciśnięty między turystyczny subregion Kotliny Kłodzkiej a region Karkonoszy. – To nie jest tak, że oni odciągają od nas turystów. Karpacz jest ciekawy, ale w bardzo konkretny sposób. Tam uprawia się turystykę górską. Gdy ktoś szuka czegoś innego, często trafia do nas. Gmina wiejska Kamienna Góra ma cały kompleks zabytków. Mamy tutaj pomniki przyrody, jak choćby Głazy Krasnoludków, ścieżki rowerowe. Wiemy, że nie jest łatwo ściągnąć turystę z Pomorza czy Małopolski, oferując mu do zwiedzania tylko jeden obiekt. On musi otrzymać szerszą ofertę. Szukając informacji w internecie, powinien łatwo i szybko znaleźć powiązania z obiektami oddalonymi o kilka, kilkanaście kilometrów. W ten sposób będzie mu się „opłacało” pokonać kilkaset kilometrów, bo zaplanuje sobie wizytę w kilku miejscach – mówi Jacek Trybuła. W powiecie kamiennogórskim od dawna właściciele i zarządcy różnych atrakcji turystycznych szukali sposobów na dotarcie do potencjalnych klientów. Jednak każdy z nich robił to na własną rękę. W połowie stycznia w krzeszowskim sanktuarium odbyło się spotkanie przedstawicieli „Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Chełmska Śląskiego „Tkacze Śląscy”, „Kolorowych Jeziorek” z Wierzchosławic, „Antonówki – podziemia, które nie istnieją”, kamienn ogórskiego „Projektu Arado – zaginione laboratorium Hitlera”. Przed nami (10 lutego br.) jest z kolei spotkanie z ludźmi szeroko pojętej branży turystycznej – przedstawicieli biur podróży, informacji turystycznej i wszystkich podmiotów, które czynnie funkcjonują w turystyce. Budowanie szerszych partnerstw (np. współpraca z Lokalną Organizacją Turystyczną z aglomeracji wałbrzyskiej z siedzibą w Zamku Książ), organizowanie spotkań z przewodnikami polskimi i czeskimi, kierowanie oferty nie tylko do Polaków, ale i do Czechów, sprawiły, że zwiększyła się frekwencja podczas wydarzeń w sanktuarium. Zwiększył się też nieco ruch turystyczny. A to dopiero początek, bo jeżeli uda się stworzyć wspólne oferty, np. z wymienionymi wyżej podmiotami z powiatu kamiennogórskiego, dawne opactwo w Krzeszowie czekają jeszcze lepsze czasy. – W całym tym naszym działaniu nie możemy zapomnieć o tym, że najważniejsze w Krzeszowie jest miejsce kultu Matki Bożej Łaskawej. Chcemy ściągać ludzi, by zobaczyli piękno sanktuarium i zachwycili się Matką Bożą – mówi Jacek Trybuła.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama