Nowy numer 48/2020 Archiwum

W życiu wiele przeszedł

Prześladowany przez hitlerowców i komunistów ks. Tadeusz Łączyński zawsze wracał do wiernych.

W sobotę 4 stycznia obchodziliśmy 32. rocznicę śmierci śp. ks. prał. Tadeusza Łączyńskiego. O zasłużonym dla Legnicy bohaterze rozmawialiśmy z tutejszymi duchownymi, którzy znali go osobiście lub zetknęli się z jego legendą.

Ksiądz Łączyński pochodził ze Śniatynia (dawne województwo stanisławowskie, teren dzisiejszej Ukrainy). Święcenia kapłańskie otrzymał w 1936 roku we Lwowie, następnie przez 3 lata pracował w parafiach Wołkowa i Zabłotowa. Jednym z przełomowych momentów w jego życiu był niewątpliwie przyjazd do Nadwornej.

– W nowym miejscu posługiwał jako wikariusz u boku ks. Józefa Smaczniaka. Razem pomagali żołnierzom AK i Żydom. Za tę działalność gestapo uwięziło, a potem zamordowało proboszcza w 1942 r. Wówczas to właśnie ks. Łączyński przejął funkcję administratora parafii − mówi ks. Robert Kristman, gospodarz katedry pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Legnicy.

Wkrótce bohater sam trafił do więzienia. Kiedy chciał dostarczyć paczkę żywnościową „przymkniętemu” kurierowi AK, zastawiono na niego pułapkę. Po schwytaniu cztery miesiące musiał spędzić za kratami. − To było bicie, tortury, polewanie zimną wodą i wystawianie na dwór − opowiada ks. Jan Mateusz Gacek, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Legnicy, który przez 8 lat pracował u boku bohatera jako wikariusz w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Kiedy ks. Łączyński cudem opuścił więzienie, od razu skierował swoje kroki do parafii i nie zaprzestał niepodległościowej działalności. – W tym czasie lokalny dowódca SS mieszkał na plebanii, a ks. Łączyński na wikarówce jako proboszcz. Kiedy partyzancki oddział „Ramzesa” został rozbity, Niemcy w poszukiwaniu 23 żołnierzy przeczesywali całe miasto. Nie wpadli jednak na to, że proboszcz mógł ukryć zbiegów w budynku ich przełożonego. Przynosił im jedzenie, a po kilku dniach pomógł wyprawić do lasu – tłumaczy ks. Gacek.

Kiedy w 1945 r. tereny województwa stanisławowskiego zostały wcielone do Związku Radzieckiego, bohater artykułu przybył ze wschodu na „ziemie odzyskane”, gdzie otrzymał nominację na duszpasterza Polaków w Legnicy przy parafii pw. św. Jana Chrzciciela. Jako jeden z pierwszych duchownych na nowym terytorium musiał łączyć liczne obowiązki, w tym posługę w pobliskich miejscowościach i prowadzenie lekcji religii w kilku szkołach naraz. Kiedy w 1947 roku do miasta przybyli franciszkanie, kapłanowi polecono objęcie nieczynnego kościoła pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Legnicy. Teren parafii był rozległy, obejmował bowiem również tereny Zakaczawia, Nowej Wsi Legnickiej czy dawnego Przybkowa.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama