GN 43/2020 Archiwum

Po co nam Kościół?

O tym, że można się zmienić i że w życiu najważniejsza jest prawda, pabianiczanin opowiadał w Polkowicach młodzieży przygotowującej się do przyjęcia bierzmowania.

Wsobotę 23 listopada w parafii pw. św. Michała Archanioła w Polkowicach odbyło się spotkanie formacyjne dla osób przygotowujących się do przyjęcia sakramentu bierzmowania. Tradycyjnie rozpoczęła je modlitwa, później na ambonę wszedł Dobromir „Mak” Makowski. Mężczyzna pochodzi z Pabianic, jest żonaty, ma czworo dzieci. Wykłada na wyższej uczelni i prowadzi ośrodek dla dzieci i młodzieży po przejściach. Ale nie zawsze tak było.

– Pochodzę z katolickiej rodziny. Ale z tradycji świątecznych domu pamiętam tylko tyle, że jak przychodziły święta, to ojciec kupował litr wódki. Co z tego, że rodzice kazali mi pójść do kościoła, kiedy po powrocie widziałem, jak się kłócą i biją. Matka złamała mi kiedyś nos. Miałem 8 lat. Od tamtej chwili zacząłem jej nienawidzić. Trafiłem do domu dziecka. Później były grupy przestępcze, alkohol, narkotyzowanie się. W domu nikt mi nigdy nie powiedział, że mnie kocha. Rosłem więc w poczuciu, że jestem nikim. Wszyscy mówili, że skończę na dnie − opowiadał D. Makowski. − Pamiętam jednak, jak przyjechał kiedyś do nas do domu dziecka ksiądz. Ujęło mnie to, że powiedział, że przyjechał nam służyć. Drugie co mnie poruszyło, to gdy usiadł po turecku na podłodze, grał na gitarze i śpiewał: „Już teraz we mnie kwitną twe ogrody”. I wiecie co? Po raz pierwszy w życiu widziałem człowieka autentycznie zanurzonego w tych ogrodach Boga. Niestety emocje opadły. Zapomniałem o tym, co mnie poruszyło, a po kilku miesiącach byłem już w grupie przestępczej – opowiadał swoją historię Dobromir.

Opowiadał także o nauczycielce, dzięki której postanowił się zmienić. Ciężko pracował, zaczął czytać mnóstwo książek. Niespodziewanie dla siebie maturę zdał na piątkę. Dostał się na studia na Akademii Wychowania Fizycznego, mimo że jeszcze kilka tygodni przed egzaminami nie potrafił pływać, a jednym z egzaminów wstępnych jest zaliczenie pływania. – Wiecie, dlaczego wam o tym opowiadam? − pytał młodzież. − U nas w Pabianicach tylko w zeszłym roku 30 waszych rówieśników popełniło samobójstwo. W XXI wieku ludzie rosną z myślą, że mają kilka leveli, jak w grze komputerowej. Jednocześnie nie zaznają od rodziców uwagi, czasu, rozmowy, czułości. Zadaję teraz pytanie, jaki jest sens Kościoła, gdy otacza nas tyle ciekawych przyjemności − kina, telewizory, smartfony? Od 9 lat jeżdżę na spotkania z takimi młodymi osobami jak wy, i mówię o tym, że kiedyś nie wierzyłem w Boga, miałem poważne wątpliwości, czy jest dobry − mówił gość spotkania.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama