Nowy numer 44/2020 Archiwum

Bo nam zależy…

− Klerykalizm to postawa, która blokuje budowanie Kościoła. Chorują na nią zarówno księża, jak i osoby świeckie – przekonywał Zbigniew Rudnicki.

Wracamy do ciekawej konferencji, która odbyła się w połowie listopada w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Legnickiej. Zorganizowała ją Rada Katolików Świeckich przy biskupie legnickim Zbigniewie Kiernikowskim. Tematem przewodnim były słowa: „Katolik wobec współczesnej kultury”. Ostatnim prelegentem był dr Zbigniew Rudnicki − pedagog, pracownik naukowy Uniwersytetu Poznańskiego, od przeszło 30 lat aktywnie działający w lokalnym Kościele. Założył on przed laty Salezjańską Wspólnotę Rodzin „Nazaret”, a kilka lat temu wspólnotę Wiara i Rozum. Jest też zastępcą przewodniczącego wspomnianej wyżej Rady Katolików Świeckich. I właśnie z tej perspektywy, wieloletniego aktywnego wiernego Kościoła, ale także naukowca, przedstawił zebranym swoje spojrzenie na jedną z największych chorób wspólnoty Kościoła, którą zdiagnozował jako klerykalizm.

− Gdy pojawia się temat klerykalizmu, od razu przeciwstawia się mu hasło antyklerykalizmu. To, o czym będę mówił, można nazwać aklerykalizmem. Jest to temat trudny. Klerykalizm jest czymś złym. Nie będę mówił o wszystkich duchownych, nie będę generalizował. Złe rzeczy w Kościele się zdarzają, ale nie są regułą. Mój głos wynika z troski o Kościół. Nawet jeżeli ktoś odbiera moją wypowiedź jako zamach na jedność, to powiem, że nie chcę jedności budowanej na obłudzie. Wolę prawdę − rozpoczął dr Rudnicki.

Prelegent powołał się na fragment Ewangelii św. Mateusza, w którym uczniowie domagają się od Jezusa, by oddalił tłum. Jezus jednak radzi uczniom, by dali ludziom jeść. – W Kościele spotykamy się z duchownymi, którzy zwalniają się od obowiązków, zadań społecznych. Ograniczają się tylko do sprawowania liturgii − mówił Z. Rudnicki. − Warto zadać pytanie, ilu księży w Polsce przez osiem godzin dziennie zajmuje się gromadzeniem ludzi, spowiadaniem, sprawowaniem liturgii. Z perspektywy świeckiego wiem, że czasami świeccy natyrają się jak woły, a jak otworzy się relację w gazecie, oczywiście będzie tam tylko ksiądz. Pokora pokorą, ale mimo wszystko jest to niepoukładane. Aż chce się powiedzieć o nienakładaniu ciężarów większych na nasze plecy, niż wy, kapłani, możecie unieść… Tłumaczę księżom, że danie miejsca świeckim jest formą świadectwa, że oni są potrzebni w Kościele – mówił naukowiec.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama