Nowy numer 32/2020 Archiwum

Pod opieką św. Józefa

− Widzę, że świat ducha mężczyzn jest przebogaty i ciągle nieodkryty – mówi ks. Łukasz Kutrowski, który prowadzi w Legnicy niezwykłą grupę.

Wspólnota Mężczyzn św. Józefa istniejąca przy parafii pw. Świętych Piotra i Pawła w Legnicy powstała przed rokiem. Pomysł, by ją zainicjować, narodził się podczas autokarowej pielgrzymki mężczyzn z Legnicy do Matki Bożej Częstochowskiej. W czerwcu 2018 roku kilkudziesięciu mężczyzn pojechało tam na II Oblężenie Jasnej Góry. W trakcie podróży powrotnej okazało się, że część z nich chciałaby pogłębiać swoją duchowość właśnie w męskim gronie. −

Pojawił się pomysł, by stworzyć wspólnotę Mężczyzn św. Józefa. Od września zeszłego roku zaczęła się spotykać przy naszej parafii katedralnej grupa kilkunastu mężczyzn. Działa do dzisiaj. Spotykamy się w każdą ostatnią niedzielę miesiąca. W październiku najpierw był męski Różaniec, a później Msza Święta. Zawsze jest Msza o godzinie 18.30, a po niej spotkanie formacyjne – mówi ks. Łukasz Kutrowski, opiekun grupy.

Amerykańskie korzenie

Mężczyźni św. Józefa to grupa stworzona przez Amerykanina Donalda Turbitta. Będąc przez wiele lat strażakiem, doświadczył on męskiej wspólnoty, przyjaźni i wsparcia. Dlatego, odkrywając z czasem potrzebę wzmacniania katolickich rodzin, stworzył wspólnotę dla mężczyzn, którą poświęcił całkowicie św. Józefowi. Dlaczego jemu? − W dzisiejszych czasach istnieje wiele przeszkód na drodze wiary, ale mężczyzna świętego Józefa to człowiek, który szuka Pana w swoim życiu: „Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca” (Jr 29,13). Nasz Pan Jezus Chrystus przyszedł, aby pokazać nam Bożą miłość i tak odkrywamy naszą rolę jako mężczyzn, którzy dostrzegają potrzeby inne niż poszukiwanie mocy i przywilejów. Jednak to wezwanie nie jest ciężarem złożonym na własnych barkach; jako mężczyźni otrzymujemy wsparcie od towarzyszy, którzy „wspierają się nawzajem i wzajemnie się budują” i trwają w Bogu. W rezultacie mężczyzna świętego Józefa jest spełniony przez odkrywanie radości życia Bożego w celach, jakie odkrywa dla swojego życia. W skrócie: jak św. Józef był najbliższym człowiekiem Jezusa, tak my staramy się być ludźmi, którzy zobowiązują się wobec Jezusa Chrystus, naszego Pana i Zbawiciela – tłumaczy D. Turbitt.

− Nie jesteśmy mężczyznami powołanymi, by być słabeuszami, ale mamy być silni. Od małego chciałem być jednocześnie dobry i męski, silny. Jednak trudno było mi znaleźć przykłady mężczyzn, którzy dobrze się zachowują. Dobrzy mężczyźni to byli tylko księża. Inni byli „zwykli”. Jednak tym, co zauważyłem, było to, że księża nigdy nie mieli ubrudzonych rąk, nie śmiali się, nie krzyczeli, nie grali z chłopakami w piłkę. Ja, kiedy byłem chłopcem, chciałem mieć brudne ręce. To przekonało mnie, że nie chcę być księdzem. Ale zrozumiałem też, że nie będę świętym. Porzuciłem więc pomysł zostania świętym. Zacząłem żyć nadzieją, że Bóg wybaczy mi moje grzechy. Po latach przeżyłem doświadczenie nawrócenia. Miałem wówczas 28 lat. Wówczas zapragnąłem już naprawdę być świętym mężczyzną – mówił D. Turbitt podczas zeszłorocznej wizyty w Lubinie.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama