Nowy numer 49/2020 Archiwum

Pochód świętych w europejskiej perle baroku

− Nikt ich tu jeszcze nie policzył. Nie było takiego śmiałka – mówią przewodnicy po krzeszowskim sanktuarium.

Krzeszowskie opactwo cystersów w czasie, gdy powstawały obecne budynki, należało do niezwykle dochodowych fundacji. Dzięki temu zakonnicy mogli pozwolić sobie na zatrudnianie architektów, malarzy i rzeźbiarzy, którzy mieli zbudować ultrakatolicką świątynię.

– Był to czas, gdy w pobliskiej Kamiennej Górze oraz nieco dalej położonej Jeleniej Górze powstały dwie ogromne świątynie protestanckie: tzw. Kościoły Łaski (cesarskiej). Ówczesny opat krzeszowski Innocenty Fritsch zarządził, że w Krzeszowie powstanie całkowicie nowa świątynia, która będzie w niezwykły sposób podkreślała dwa ważne duchowe aspekty, które odrzucali protestanci – duchowość maryjną oraz kult świętych – mówi Mieczysław Gadzina, przewodnik po krzeszowskim sanktuarium Matki Bożej Łaskawej.

Godnie czcić

Każdy, kto był w Krzeszowie, przyzna, że z daleka widać, że „Bóg nie jest sam” w bazylice. Pielgrzymów witają ogromne figury świętych. Ich przedstawień jest do wyboru, do koloru – to rzeźby, freski, obrazy. W ołtarzach bocznych, na sufitach bocznych kaplic, w głównej nawie, w bocznych nawach, w postaciach aniołów, archaniołów, postaci ze Starego Testamentu lub Nowego, wielkich mistyków i założycieli zakonu cystersów, jego reformatorów, kobiet i mężczyzn. O wielu z nich niewiele wiemy, bo kto kojarzy chociażby św. Fortunata czy św. Alberyka? Łatwiej zapewne o wiedzę o św. Mikołaju, biskupie (który ma tu własną kaplicę), św. Janie Nepomucenie, św. Franciszku Ksawerym czy też o św. Macieju Apostole.

Każdy święty ma swoje atrybuty, ale myli się ten, kto myśli, że wystarczy jeden, by godnie uczcić świętego. Tak najprawdopodobniej sądzili twórcy barokowego wyposażenia wnętrza świątyni. Krystian Michalik w przewodniku po krzeszowskim Domu Łaski Maryi opisuje m.in. kaplicę i ołtarz poświęcone św. Benedyktowi. Przedstawiony jest on w otoczeniu mnichów, którzy go podtrzymują. Miał on bowiem przewidzieć datę swojej śmierci. Przy obrazie postawiono figury dwóch świętych: Placida oraz Maura. Pierwszy dzierży palmę męczeństwa, drugi depcze kulę ziemską (na znak pogardy dla tego świata). Na zwieńczeniu ołtarza znajduje się rzeźba ostu, przypominająca o rzuceniu się Benedykta w osty podczas kuszenia go przez diabła pod postacią powabnej niewiasty. Dodatkowo barokowy aniołek trzyma model kaplicy św. Jana Chrzciciela z Monte Cassino, w której spoczęły doczesne szczątki św. Benedykta.

To nie wszystko – obok aniołka umieszczono pęknięty kielich przypominający o legendzie, według której chciano świętego otruć. Jedno malowidło nad ołtarzem przedstawia świętego jako pustelnika, drugie jego niebiańskie wizje. Podobnie bogato pocysterskie wnętrze opowiada choćby historię św. Mikołaja czy św. Bernarda.

Każdy ma swoje miejsce

– Wszystkie przedstawienia świętych, ich dobór, miejsce prezentacji są niezwykle przemyślane. Na Śląsk dotarła kontrreformacja. Katolicy chcieli konkurować z protestantami. Jak to robić wśród niepiśmiennych chłopów? Sztuką − mówi M. Gadzina. − Protestanci odrzucili chociażby spowiedź uszną na rzecz powszechnej. Cystersi fundują więc ołtarz ku czci św. Jana z Nepomuka, który oddał życie za tajemnicę spowiedzi. Krzeszowska fundacja powstała dzięki Piastom? Proszę bardzo – jest ołtarz ku czci św. Jadwigi Śląskiej. U jego podnóża zaś relikwiarz ze św. Walentym − opowiada przewodnik. − Dlaczego takie połączenie? Ponieważ św. Walenty, będąc w więzieniu, przywrócił wzrok córce strażnika. Z kolei kanonizacja Jadwigi Śląskiej doszła do skutku, bo dzięki niej córka papieża Klemensa IV odzyskała wzrok. Tutaj wytłumaczę – żona przyszłego papieża zmarła, zostawiając go z dwiema córkami. Po jej śmierci przyjął święcenia kapłańskie, a po latach został papieżem – wyjaśnia pan Mieczysław.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama