Nowy numer 43/2020 Archiwum

Epopeja z torami

Koleje Dolnośląskie wróciły niedawno do Lubina. Za rok dowiemy się, czy pojawią się także ponownie w Karpaczu i Świeradowie-Zdroju.

Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego rozpisał właśnie przetarg na stworzenie studium wykonalności dla przygranicznych linii kolejowych, po których już od lat nie jeżdżą pociągi. Studium to nic innego jak realna ocena potrzebnych inwestycji, by przywrócić ruch na danych liniach, oraz ocena tego, czy w ogóle będzie to opłacalne. Urząd przeznaczył na ten cel nieco ponad 300 tysięcy złotych.

O tym, kto będzie wykonawcą, dowiemy się 23 października. Zwycięska firma będzie miała 16 miesięcy na stworzenie dokumentu. Studium dotyczy kilku bardzo ciekawych historycznie i geograficznie linii. Pierwsza to odcinek linii kolejowej o numerze 308 z Jeleniej Góry do Kowar, z odchodzącą od niej linią nr 340 z Mysłakowic do Karpacza. Ostatni raz pociągi pasażerskie pojawiły się w tych miejscowościach 19 lat temu.

Drugą linią poddaną ocenie będzie ta wiodąca z Gryfowa Śląskiego przez Mirsk do Świeradowa-Zdroju. Opcjonalnie do niej ma być dołączona odnoga biegnąca do czeskiej stacji Jindřichovice pod Smrkem. Stamtąd podróżni mogliby przesiadać się na czeskie pociągi i jechać przez Liberec do Pragi. Obecnie ta linia kolejowa praktycznie nie istnieje. Jej fragmenty zostały dawno rozebrane, a na części przejazdów został wylany asfalt. Według zarządu województwa badanie opłacalności ma jednak sens, ponieważ jest dofinansowane z unijnego programu o nazwie Trans-Borders. Program ma na celu poprawę planowania oraz koordynacji regionalnego systemu transportowego w obszarze transgranicznym. Ma wpłynąć na polepszenie integracji w peryferyjnych obszarach istniejących sieci transportowych i poprawić regionalne systemy transportu publicznego między krajami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama