Nowy numer 07/2020 Archiwum

Świeckie serce misjonarzy

Ksiądz Paweł Wołczański, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w diecezji legnickiej, opowiada o Nadzwyczajnym Miesiącu Misyjnym.

Jędrzej Rams: W jakim celu został ogłoszony Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny?

Ks. Paweł Wołczański: Odpowiedzią może być papieska intencja misyjna na październik, która brzmi: „Aby tchnienie Ducha Świętego wzbudziło nową wiosnę misyjną w Kościele”. Franciszkowi chodzi o to, by poprzez przypominanie o misyjności Kościoła przypomnieć wszystkim ochrzczonym, że ich obowiązkiem jest głoszenie Jezusa braciom. Zarówno na swoim terenie, jak i w dalekich krajach.

Ale czy odczytanie dokumentu papieskiego na ambonie w kościele w małej parafii jest w stanie wzbudzić liczne powołania misyjne w naszej diecezji?

Z rozmów, jakie odbyłem z kapłanami pracującymi od lat na misjach, wynika, że oni przez lata nosili w sobie pragnienie opowiadania o Jezusie bezpośrednio innym. Chcieli dzielić się wiarą wprost. Z kolei niektórzy misjonarze świeccy opowiadali, że ich pragnienie wyjechania na misje zrodziło się podczas słuchania opowieści misjonarza o jego posłudze. Misjonarze podczas swoich urlopów przebywają w Polsce i często odwiedzają parafie czy inne wspólnoty wiernych i opowiadają tam o swoim powołaniu, radościach i trudnościach. Te historie potrafią poruszać serca. Potem takie osoby szukały informacji w wolontariatach czy zgromadzeniach zakonnych ukierunkowanych na misje. Myślę więc, że w diecezji legnickiej może być sporo osób, które nieśmiało myślą o misjach. Podczas ostatniego Spotkania Młodych w Legnickim Polu jego uczestnicy mogli wybrać sobie grupę w tzw. Strefie Inspiracji. Na spotkanie z Joanną Mackieło, dziewczyną pochodzącą z Jeżowa Sudeckiego, a posługującą podczas ostatnich wakacji na Filipinach, przyszło aż 70 uczestników. Młodzi chcą dawać siebie innym ze względu na Jezusa. Warto więc mówić o misjach, warto dawać im czas w Kościele.

Temat misji wraca do nas okazjonalnie, kilka razy do roku…

Nie zgodzę się z tym. Nie ma chyba w diecezji legnickiej parafii, w której nie istniałoby koło Żywego Różańca. Ruch ten powstał przecież w XIX wieku z inicjatywy Francuzki Pauliny Jaricot w celu modlitewnego oraz materialnego wspierania misji Kościoła. Do dzisiaj symboliczne, stałe ofiary finansowe składane przez tysiące członków Żywego Różańca w Polsce, trafiają do Papieskich Dzieł Misyjnych, a te wspierają polskich misjonarzy. Jeżeli więc ktoś chce wspierać misje, powinien w pierwszym rzędzie pomyśleć o Żywym Różańcu w swojej parafii. Codziennie będzie mógł modlitwą wspierać misjonarzy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama