GN 03/2020 Archiwum

Symulowali życie

Przez dwa dni w Legnicy ekipy medyczne nie tylko współzawodniczyły o medale, ale przede wszystkim uczyły się od siebie nawzajem.

Z całej Polski do grodu nad Kaczawą zjechało 38 załóg karetek pogotowia ratunkowego oraz reprezentanci odpowiednika polskiego pogotowia z Ukrainy. Legnica po raz pierwszy w historii gościła medyczną imprezę tej rangi. Wydarzenie rozpoczęło się 11 września od niezwykle głośnej parady karetek dokoła centrum miasta.

Po niej uczestnicy wzięli udział w panelu naukowym na temat EKG w ratownictwie oraz dotyczącym postępowania z pacjentem agresywnym. Wieczorem na legnickim lotnisku odbyły się pierwsze symulacje wypadków. Od rana 12 września w centrum miasta doszło do kolejnych, były to m.in. potrącenia przez samochód czy też upadki dorosłych i dzieci. Załoga karetki przyjeżdżała do konkretnego punktu, gdzie zaczynała się praca jej oraz sędziów. Oceniane było wszystko − od parkowania i wysiadania z pojazdu, zapewnienie bezpieczeństwa sobie np. przez obserwację czy nie jadą inne pojazdy, przez kontakt z zastanymi na miejscu osobami, np. strażakami, przez podjęcie działań oceniających czynności życiowe, aż do rozpoczęcia transportu do najbliższego SOR-u. Sędziowie przypatrywali się też samej relacji między ratownikami – czy mieli jasny podział ról, czy w odpowiedniej kolejności wymieniali się zadaniami, czy współdziałali. – Bo tak jest w prawdziwej akcji. Oceniamy bowiem umiejętność odnalezienia się w realnym zdarzeniu oraz umiejętność zastosowania medycznych czynności ratunkowych. Wytyczne do oceny pochodzą z różnego rodzaju międzynarodowych organizacji, które obowiązują w pogotowiu ratunkowym w Polsce. Opieramy się na najnowszych badaniach naukowych. Wspomniane przeze mnie organizacje międzynarodowe zbierają i analizują ustalenia różnego rodzaju środowisk. Tak powstają wytyczne i standardy postępowania, które są stosowane na całym świecie – mówi Krzysztof Kryfko, sędzia zawodów. – Każde pozorowanie wypadku, każda symulacja jest wzięta z życia. To są przypadki, z którymi spotkaliśmy się my, ratownicy, podczas naszej pracy. To jest samo życie – dodaje. Dla zawodników mistrzostwa są oczywiście walką o medale i puchary (zapewne też i uznanie w środowisku), ale jak podkreślają, jest to przede wszystkim nauka. – Na mistrzostwach Polski jesteśmy po raz trzeci. Jest to dla nas możliwość nauki. Są konferencje, rozmowy przy kawie, są w końcu same zawody. Teraz „uratowaliśmy” jednego poszkodowanego, ale nie znamy punktacji, jaką otrzymaliśmy. Dowiemy się dopiero wieczorem. Wtedy też będziemy analizowali każdy przypadek z osobna. W ten sposób dużo się dowiadujemy o sobie, współpracy, ale i o konkretnych przypadkach medycznych. Przed chwilą mieliśmy symulowany wypadek samochodowy. Takich prawdziwych wypadków jest w pracy sporo, dlatego ćwiczenie jest naprawdę fajnym pomysłem − mówi Artur Habrajski z Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama