Nowy numer 31/2020 Archiwum

Jarkowice. Harcerze w lesie przejdź do galerii

Kilkunastu chłopaków poświęciło dwa tygodnie, by zamieszkać w lesie, we własnoręcznie zbudowanym obozie.

Opisywaliśmy niedawno obóz harcerski Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego "Zawisza" odbywający się w lesie niedaleko Olszyny. Tym razem zapraszamy do przeskoczenia kilkudziesięciu kilometrów, tak by znaleźć się w lesie gdzieś między Lubawką a Kowarami. Dokładnie nad Jarkowicami rozbili swój obóz harcerze z Legnicy i Bolesławca. Trzy zastępy męskie: Bóbr, Sokół i Dzik zbudowały sobie obozowisko na dwa tygodnie mieszkania w lesie. Podobnie jak w przypadku dziewczyn z lasu pod Olszyną, tak samo oni, żeby zamieszkać w lesie, najpierw musieli zbudować sobie lokum.

- Mam tutaj kuchnię, gdzie gotujemy i zmywamy naczynia, a także prycze dla zastępowego. Mamy też naszą ważną skrzynię z jedzeniem. Są tu też najważniejsze rzeczy czyli łopata, siekiera i sznurek. Bardzo ważnym „meblem” jest też stół. Tu się spotykamy, jemy, modlimy się, a także dzielimy się swoimi spostrzeżeniami o kończącym się dniu - mówi Wiktor Konsul, sygnalista i wodzirej zastępu Dzik.

- Mamy tu drugi dom. Jestem na obozie po raz pierwszy. Wyobrażałem sobie, że będzie mi bardzo trudno, bo będzie bardzo dużo ciężkiej pracy. Na razie jest znośnie, bo ciężkie prace wykonujemy wspólnie. Jest podział obowiązków, jest współpraca. Czuję radość i dumę z tego, co udało nam się tu zrobić - mówi Tymoteusz Sobczyk.

Po obowiązkowym czasie pionierki, czyli budowania obozu zaczął się najważniejszy czas życia w lesie. Harcerze wykonują przewidziane zadania, zdobywają sprawności, przechodzą wszystkie niezbędne szkolenia. Sami sobie gotują (hitem jest tost na łopacie...), modlą się i rywalizują w zawodach.

- Żeby zdobyć stopień wywiadowcy trzeba wykonać kilkanaście zadań. Gdy się zaliczy je wszystkie, to wówczas można zrobić rajd na wywiadowcę. Jest to nocne wyjście we dwie osoby. Musimy wyjść poza cywilizację, przenocować, a także wykonać określone zadania. Wracając do głównego obozu musimy mieć z dowody, że zrobiliśmy zadania. Nie wiemy, kiedy pójdziemy. Jesteśmy gotowi cały czas. Harcerz musi być gotowy zawsze... - mówi Hubert Fila z zastępu Bóbr.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama