Nowy numer 39/2020 Archiwum

Schodzone buty ambasadorów Gietrzwałdu

Kilkanaście osób pokonało 555 km, by pokłonić się Matce Bożej. Czuli, że osobiście ich do tego zaprosiła.

Kontekst polityczny i społeczny objawień też był bardzo ważny. To był czas rozbiorów. Pruskie władze, nieprzychylne tak dla Polaków, jak i dla samego Kościoła, bardzo niechętnie odnosiły się do rzekomych objawień. Był to też początek szerokiej antykatolickiej kampanii politycznej zwanej kulturkampf. Słowa Maryi przyniosły pocieszenie Polakom od strony narodowościowej, ale też i od strony duchowej. Ta druga część przesłania jest aktualna do dzisiaj. Możemy ją odnaleźć, modląc się Litanią do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, w której znajdziemy sformułowania m.in.: „Matko Boża Gietrzwałdzka, nawołująca do gorliwego odmawiania Różańca Świętego, módl się za nami”. I kolejne wezwania wzywające do: czynienia pokuty; do wstrzemięźliwości i powściągliwości; do miłości i wierności małżeńskiej; do gorliwości i pobożności; do skromności i czystości; do uczciwości i sprawiedliwości społecznej; do łagodności i cierpliwości.

Z zachętą do modlitwy dzień za dniem pątnicy wędrowali do celu. Nocowali m.in. w Biechowie, Lądzie, Starym Licheniu, Wardęgowie. Widzieli łaskami słynące obrazy w ołtarzach głównych, a także ten stojący na jeziorze w sanktuarium Matki Bożej Pani Kujaw w Ostrowąsie. Byli podejmowani przez księży, zakonników (karmelitów, kamedułów, salezjanów), ludzi świeckich. Odbyli mnóstwo spotkań z osobami, które otwierały swoje serca tylko dlatego, że spotkały pielgrzymów, dawały jedzenie, picie. Nawet przewożący ich promem przez Wisłę nie wziął zapłaty. „No bo jak? Od pielgrzymów pieniądze brać?” – usłyszeli.

Jak mówią, sami nie wiedzą, jak to się stało, że nie zmarnowali ani minuty. Był Różaniec (dwie, trzy, a czasem i cztery części każdego dnia), Eucharystia, cisza, śpiew, rozmowy, konferencje. Było też miejsce na 9-dniową Nowennę do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. – Brakowało nieco kapłana, ojca duchownego naszych rekolekcji, ale radziliśmy sobie, odtwarzając zebrane konferencje różnych kaznodziejów, m.in. o. Adama Szustaka czy o. Augustyna Pelanowskiego. Najlepiej mówić o owocach. Czy za jeden z nich można uznać to, że bardzo wielu uczestników, wchodząc do napotkanych kościołów, zamiast klęknąć, padało przed Panem Jezusem krzyżem? Kto z nas normalnie tak robi? – pytają pielgrzymi.

Tak doświadczeni w drodze pątnicy w czwartek 27 czerwca, po 17 dniach wędrówki, wzięli udział w uroczystościach 142. rocznicy objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Uczestnicy wyprawy mówią, że to nie oni wymyślili sobie tę pielgrzymkę i na pewno przez następne 8 lat będą ją organizować. Do 150. rocznicy objawień. Może ktoś już teraz przekonał się, że wyruszy z nimi za rok?

Słowo abp. Józefa Górzyńskiego do pielgrzymów

Bardzo się cieszę, że do sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, do miejsca, gdzie 142 lata temu objawiła się Matka Boża, by dać siłę i nadzieję Polakom, przybywają pielgrzymi z całej Polski. Szczególnie cieszy mnie inicjatywa pielgrzymki pieszej z Lubina. Pątnicy musieli pokonać 555 km. Ogrom podjętego trudu to niezwykłe świadectwo wiary, oddania się pod opiekę Matki Bożej. Szli z różnymi intencjami, musieli zmagać się ze zmęczeniem. Ale to właśnie jest miłość i wypływające z niej poświęcenie. Matka Boża nawoływała do codziennego gorliwego odmawiania Różańca, do pokuty i podkreślała piękno i moc Eucharystii, ale też i zapewniała: „Nie smućcie się, ja zawsze będę przy was”. I to przesłanie w sercach pątników powróci z nimi do domu, do ich sąsiadów, rodzin i bliskich. Matka Boża Gietrzwałdzka ze swoim orędziem dociera do Lubina, dociera za sprawą mocnych wiarą ludzi niosących Jej miłość macierzyńską. Za ten trud i poświęcenie niech Pan Bóg Wam błogosławi. Bądźcie dobrymi ambasadorami Gietrzwałdu.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama