Nowy numer 42/2019 Archiwum

Schodzone buty ambasadorów Gietrzwałdu

Kilkanaście osób pokonało 555 km, by pokłonić się Matce Bożej. Czuli, że osobiście ich do tego zaprosiła.

Było ich na początku trzech. Dwóch Pawłów i Piotr. Wszyscy na pielgrzymowaniu na Jasną Górę zdarli niejedną parę butów. I wszyscy, niezależnie od siebie, odczuli pragnienie, by pójść gdzie indziej niż na Jasną Górę. By iść przez Polskę z orędziem Maryi.

Wybrali Gietrzwałd. Kościół uznał Gietrzwałd za miejsce autentycznego objawienia się Matki Bożej jako jedno z dwunastu na świecie. I tak przed rokiem, krok po kroku, ruszyły przygotowania do wyprawy. Były godziny spędzone na wytyczaniu trasy, dziesiątki telefonów, setki rozmów. Objazdy trasy, spotkania przedpielgrzymkowe, tworzenie grupy. W końcu 10 czerwca, w święto Matki Bożej Matki Kościoła, ruszyli. Do przejścia mieli aż 555 km niełatwej, specjalnie wytyczonej drogi. Na tej trasie znalazło się aż 10 sanktuariów maryjnych. – Tak musiało być, rozeznaliśmy przynaglenie ze strony Matki Bożej, by ich nie omijać. By tak wyznaczyć trasę, aby idąc przez Polskę, jak najczęściej modlić się w Jej sanktuariach − mówi Piotr Socha, organizator.

Początkowo do udziału w wyprawie przymierzało się kilkadziesiąt osób, ostatecznie na trasę wyruszyło ich tylko 13. – Bardzo szybko się zżyliśmy. W pewnym momencie staliśmy się jakby rodziną. Nie było żadnego narzekania. Była za to chęć do służenia sobie nawzajem. Czasami robiliśmy po 40 km dziennie, można było więc narzekać, zwłaszcza że upał był ogromny. Ale teraz, gdy siedzę już w domu, odczuwam go bardziej niż wtedy, gdy szliśmy lasami – mówi Mirosław Młodecki, uczestnik wyprawy. – Szliśmy też polami, asfaltem. Ale zawsze jakiś wietrzyk chłodził nas wtedy, gdy skwar stawał się nie do wytrzymania – opowiada „stary pątnik”.

Nazwanie Mirka starym pielgrzymem wywołuje na jego twarzy uśmiech, który zna każdy, kto w ciągu ostatnich kilkunastu lat choć raz wędrował z Legnicy na Jasną Górę. Postawny górnik, będący już na zasłużonej emeryturze, od lat wędruje bowiem do Matki Bożej Jasnogórskiej w grupie numer 1. Jest doświadczony w pielgrzymowaniu jak mało kto, a mimo to i on niezwykle mocno doświadczył trudów wędrówki. – Na Jasną Górę mamy 250 km, tutaj było 555. W drodze do Gietrzwałdu zdarłem dwie pary butów. Szliśmy przez Kujawy, a one są bardzo pagórkowate. To była naprawdę trudna wędrówka. Po powrocie jeszcze przez dwa dni chodziłem po Lubinie, bo czułem, że nie mogę się zatrzymać. Spotkałem sąsiadki, jedna z nich też chodzi na pielgrzymki. I usłyszałem ich rozmowę, podczas której jedna drugiej powiedziała, skąd właśnie wróciłem. Jej rozmówczyni ze zdziwieniem podsumowała: „Był na piechotę w Gietrzwałdzie i on jeszcze chodzi”? – śmieje się M. Młodecki.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL