Nowy numer 31/2020 Archiwum

Pierwsze zabawki w życiu

„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych…” − te słowa często powtarza ks. Mariusz Godek, prosząc o wsparcie swojej misyjnej pracy.

Niewielki kościół pw. Matki Bożej Anielskiej w Stankowicach (filia parafii w Leśnej) gościł byłego wikariusza tej parafii. Ksiądz Mariusz Godek pracował tam 20 lat temu. Była to wizyta wyjątkowa, ponieważ przyjechał tam prosto z odległej Boliwii, gdzie pracuje jako misjonarz.

Wizyta w Stankowicach to owoc kilkukrotnie ponawianego zaproszenia od byłych parafian. Jak mówił misjonarz, kilka razy z różnych względów nie dał rady skorzystać z zaproszenia, a podczas tegorocznych wakacji spędzanych w Polsce w końcu wszystko poukładało się na tyle dobrze, że odwiedziny wreszcie były możliwe.

Wizyta była krótka, raptem sobotnio-niedzielna. Było wspominanie dawnych czasów, ale i modlitwa. W sobotnie popołudnie kapłan spotkał się z parafianami w miejscowym przedszkolu, pełniącym też funkcję świetlicy, a w niedzielę odprawił Eucharystię w miejscowym kościółku oraz w świątyni w Leśnej.

− Zapamiętaliśmy go z tamtych lat jako skromnego i pokornego kapłana oraz pogodnego i życzliwego człowieka, który świadectwem swojego życia przyciągnął wielu do Pana Boga – mówi Krzysztof Rozenbajger ze Stankowic. Podczas niedzielnej Eucharystii ks. Mariusz opowiedział o tym, jak to jest pracować w odległych Andach. – Moja parafia liczy 30 wiosek. Jej centrum to leżąca pośrodku Boliwii miejscowość Omereque, która znajduje się na wysokości prawie 1600 m n.p.m. Moi parafianie mieszkają nawet do wysokości granicy wiecznego śniegu, czyli do około 4,5 tys. m n.p.m. Moja niedzielna posługa zaczyna się już o 5 rano i trwa do późnych godzin nocnych. Do niektórych wiosek dojeżdżam tylko raz w miesiącu. Oni czasami nawet nie wiedzą, że jest Wielkanoc czy Boże Narodzenie. Tam nie ma czegoś takiego jak zwyczaje bądź tradycje przeżywania Wielkiego Postu czy Adwentu. Ostatnio w jednej wsi pierwszy raz w historii odprawialiśmy Drogę Krzyżową, idąc między domami, bo na tych wioskach nie ma kościołów. Nabożeństwa i Msze św. sprawujemy pod drzewem, w jakiejś szkolnej sali bądź u kogoś w domu – opowiadał ks. Godek.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama