Nowy numer 42/2019 Archiwum

Siłę czerpię z wiary

Jerzy Starzyński, założyciel Łemkowskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Kyczera” i prezes stowarzyszenia pod tą samą nazwą opowiada o Łemkach, organizacji festiwalowych przygotowań i swoim zaufaniu do Boga.

Maciej Dąbrowski: Jak w małej Legnicy udaje się przez tyle lat prowadzić duży międzynarodowy festiwal?

Jerzy Starzyński: Udaje się przede wszystkim dzięki wierze. Skoro Bóg daje jakiś talent, to należy go wykorzystywać, dobrze rozwijać, a nie zakopywać w ziemi. Z tego czerpię siłę. Ten festiwal trwa, ponieważ myślę, że tutaj jest palec Boży.

Dlaczego zespół łemkowski?

Urodziłem się w łemkowskiej rodzinie na wygnaniu. Mówiliśmy po łemkowsku i kultywowaliśmy tradycje, szczególnie takie związane z rokiem liturgicznym według kalendarza juliańskiego, ale tę naszą łemkowskość ograniczaliśmy do domu rodzinnego. Jako dzieci postrzegaliśmy naszą odrębność jako coś negatywnego, bo to się wiązało z bodźcami, które odbieraliśmy z zewnątrz. W 1986 roku przyszły studia. Wybrałem historię. Wiele godzin spędziłem z magnetofonem, rejestrowałem ludzi z najstarszego pokolenia przesiedleńców. Uświadomiłem sobie, jakie jest w tych ludziach poczucie krzywdy i jak tęsknią za utraconym rajem, może trochę wyidealizowanym, ale jednak. Obcowanie z ludźmi starszymi nauczyło mnie, że historia nie jest tylko biała albo czarna. Tylko u Boga jest „tak albo nie”. Poznałem historię przesiedlenia i uświadomiłem sobie, że podstawą takich relacji i moich doświadczeń z dzieciństwa jest niewiedza.

Jak walczyliście z tą niewiedzą?

W 1989 roku wymyśliliśmy zespół, pierwszą grupę, która w 1991 dała początek „Kyczerze”. Był problem z repertuarem, bo uświadomiliśmy sobie, że nikt nie zapisywał łemkowskich tańców, obrzędów. Ludzie po wysiedleniu myśleli o tym, żeby przetrwać. Pamiętam pierwszy koncert w Legnicy w czerwcu 1992 roku. Część ludzi bała się wyjść, bo nie wiadomo było, jaka będzie reakcja miasta, ulicy. Trzeba było skruszyć naprawdę wysokie mury, które dzieliły społeczności po obu stronach. Ku naszemu zaskoczeniu przetrwaliśmy pierwsze lata.

Nawet rozwinęliście skrzydła.

Zaczęły się wyjazdy zagraniczne. Na festiwalu w Portugalii był z nami Jacek Głomb, dyrektor teatru, który powiedział, że może warto byłoby zrobić podobne wydarzenie w Legnicy. Wymyśliliśmy festiwal mniejszości etnicznych, gdzie postanowiliśmy zapraszać zespoły podobne do naszego: Basków z Hiszpanii, Bretończyków z Francji, Serbów Łużyckich z Niemiec, Polaków z Litwy i Czech, Żydów z Ukrainy. W 1996 roku zorganizowałem pierwszy festiwal. To był strzał w dziesiątkę – była to szansa pokazania się jako społeczność lokalna i nawiązania kontaktów z podobnymi nam środowiskami w Europie, a z drugiej strony był to bardzo ciekawy produkt dla miasta, które czekało na barwny festiwal, mogący promować Legnicę. Z każdym rokiem impreza coraz mocniej się tutaj zadomawiała.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL