Nowy numer 24/2019 Archiwum

Krzyż i posłuszeństwo

– Wierzę, że bardzo ważnym elementem sprawowania urzędów w Kościele jest łaska stanu – mówi s. Wiesława Kopij CSMM.

Jędrzej Rams: Kto przyjmował Siostrę do zgromadzenia? Ówczesna matka generalna?

s. Wiesława Kopij: Nie rozmawiałam wówczas wprost z matką generalną. Wstępowałam do klasztoru we Wrocławiu i przyjmowała mnie przełożona tamtejszej wspólnoty. Wyraziłam wtedy swoją chęć wstąpienia do zgromadzenia i spotkałam się z pozytywnym odzewem.

Jak wspomina Siostra swoje śluby wieczyste, sam moment odczytywania ślubów?

Nie pamiętam emocji związanych z odczytywaniem ślubów. Natomiast bardzo dobrze zachowałam w pamięci moment leżenia krzyżem. Pamiętam świadomość obecności wszystkich świętych, do których śpiewa się litanię w tym momencie. Leżąc, czułam ogromny ciężar na swoich ramionach i bałam się, że nie będę miała dość siły, by się podnieść. Nie wiedziałam skąd to doświadczenie, które bardzo namacalnie odczuwałam. Trudno było mi przewidzieć, jakie życie czeka mnie w zgromadzeniu, chociaż wiedziałam, że nie należy ono do najłatwiejszych. Decyzja o wstąpieniu była świadoma i dobrowolna.

Pytam, bo śluby składa się przed matką generalną. Teraz Siostra decyzją Kapituły Zgromadzenia sama została matką generalną. To jest ten ciężki krzyż?

Nie myślałam wówczas o tym krzyżu, bo młoda siostra nie myśli o zostaniu przełożoną generalną. Co do ciężaru krzyża, to wierzę, że bardzo ważnym elementem sprawowania urzędów w Kościele jest łaska stanu. Nie ma co gdybać, jeśli nie pełni się jakiegoś konkretnego urzędu, gdy ten nie jest nam powierzony. Gdy się go natomiast otrzymuje, Pan Bóg nie zostawia człowieka samego. Obdarowuje tym wszystkim, czego potrzebuje człowiek, by dobrze sprawować dany urząd. Więc nawet jeżeli jest to krzyż, to niesie się go z Jezusem.

Obecne kandydatki do życia w waszym zgromadzeniu mają te same problemy w sercu, które Wy miałyście kilka, kilkanaście lat temu?

Myślę, że sfera uczuciowa młodych jest podobna do naszej, z naszej młodości. Jednak sam świat wokół bardzo się zmienił od czasu, gdy ja wstępowałam do zgromadzenia. To, co jest na zewnątrz, nie sprzyja harmonijnemu rozwojowi człowieka. Chociażby sprawa dostępności do mediów. Bombarduje się nas informacjami, które często są sprzeczne ze sobą, i jak w takim momencie kształtować postawę życia w prawdzie? Młody człowiek ma o wiele trudniejsze życie w kwestii dokonywania wyborów czy też brania za nie odpowiedzialności. To wszystko przeszkadza w osiągnięciu integracji wewnętrznej. Trudnością w wejściu w świat wymagań jest też fakt, z jakich rodzin młodzi pochodzą. Często są to rozbite rodziny, w których dorastają poranione dzieci. Takie osoby przychodzą do zgromadzeń i seminariów bez doświadczenia dobrego przykładu kochających się męża i żony. Doświadczenia, jak w ogóle powinno się odnosić do bliźniego. To też rzutuje w naszej rzeczywistości na życie wspólnotowe. Dlatego ci młodzi wymagają od nas staranniejszego podejścia. Od naszego pokolenia powinno się wymagać przyjęcia do świadomości tej rzeczywistości. W zgromadzeniu zdajemy sobie z tego sprawę. Przede wszystkim jednak wierzymy, że to Jezus powołuje i On jest najlepszym lekarzem, który potrafi sobie poradzić z każdym największym problemem człowieka. Najważniejsze, by nawiązać z Nim relację i otworzyć się na działanie łaski.

Problemy młodych dziś na pewno nie ułatwiają budowania wspólnoty zakonnej, która oparta jest chociażby na posłuszeństwie...

To prawda. Młode dziewczyny na spotkaniach powołaniowych częściej niż o pokutę pytają o zdolność do zachowania posłuszeństwa. Jeśli pojawiają się problemy wśród sióstr, to większym kłopotem niż kwestia zachowania jest zachowanie posłuszeństwa. Myślę, że jest to pokłosie kryzysu autorytetów, jaki obserwujemy wokół. Choć generalnie jest w siostrach świadomość, że głos przełożonego w ważnych kwestiach to głos Boga. Oczywiście przełożeni z kolei muszą mieć świadomość, że nie wolno im uzurpować sobie tej władzy do własnych celów!

Zdarzyło się Siostrze nie zgodzić się z poleceniem przełożonej?

Wiele razy miałam takie doświadczenie, że rodził się we mnie bunt. On nie zawsze pozostawał tylko w sercu, ale artykułowałam go nawet w rozmowie z przełożonymi. One znały mój stosunek do konkretnej sprawy. Niemniej miałam wewnętrzne przekonanie, co na pewno było skutkiem działania łaski, że posłuszeństwo jest bardzo ważne. Sam Pan Jezus wielokrotnie o tym mówił św. s. Faustynie. Nawet jeżeli przełożeni nakazywali coś przeciwnego woli samego Jezusa, On nakazywał, by była im posłuszna.

A Siostra u siebie też doświadczyła tej tajemnicy?

Ja? Oczywiście. I powiem więcej – jest to przedziwna prawda. Pan Bóg się nie myli. My tak, On nie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL